fot. PAP/Rafał Guz

Komisja ds. afery Amber Gold przesłuchała prok. B. Michalskiego

Posłowie z sejmowej komisji śledczej ds. wyjaśnienia afery Amber Gold przesłuchali we wtorek prokuratora Bogusława Michalskiego. W 2011 roku był on dyrektorem nadzorującego postępowanie ws. afery Departamentu Postępowania Przygotowawczego w Prokuraturze Generalnej.

Zeznania prokuratora Michalskiego potwierdzają obraz polskiego sądownictwa, którym rządzi chaos i gdzie nie dba się o interes obywatela. Odpowiedziami, jakich udzielał świadek na wiele z pytań śledczych były słowa: „nie wiem” lub „nie pamiętam”. Prok. Michalski nie potrafił wyjaśnić, czym zajmował się kierowany przez niego departament i jakie konkretnie kroki podejmował w celu wyjaśnienia afery.

Bogusław Michalski wyraził też przekonanie, że jego zdaniem prócz Marcina P. i jego żony, akt oskarżenia ws. Amber Gold, powinien objąć także inne osoby. Tego o kim mówi, ujawnić już nie chciał.

Wiceszef sejmowej komisji śledczej, poseł Marek Suski, ocenia, że dzisiejsze przesłuchanie odsłania kolejny fragment zepsucia państwa w czasie rządów koalicji PO-PSL.

­- Smutek i żal, że tyle ludzi zostało okradzionych, a nie poczyniono działań. Dzisiaj z ust prokuratora, który nadzorował też to postępowanie, dowiedzieliśmy się, że nawet skierowanie do Łodzi było bez jakichś szczególnych zaleceń poszukiwania winnych, pieniędzy, rozszerzenia tego działania na osoby, jak sam pan prokurator powiedział, stojące za tym procederem. Nasz smutek raczej się pogłębia – komentował Marek Suski.

Warto też powiedzieć, że prokurator Michalski przyznał, iż jego zdaniem sprawcy afery prawdopodobnie mieli za sobą mocodawców, którzy wszystkim kierowali.

Zuzanna Dąbrowska/RIRM/TV Trwam News

drukuj