fot. PAP/EPA

Kolejny wielki marsz dla życia w USA

Setki tysięcy Amerykanów przeszło ulicami Waszyngtonu w 43. Marszu dla Życia. To największe na świecie wydarzenie Pro-life.

„Aborcja ma dwie ofiary”, „Chrońmy rodziny”, „Wybieramy życie” – transparenty z takimi napisami trzymali uczestnicy tegorocznego Marszu dla Życia. To wydarzenie wsparł prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump.

Wiceprezydent USA Mike Pence w swoim wystąpieniu podczas Marszu dla Życia zaznaczył, że jest to wielki dzień dla Ameryki. Nigdy wcześniej tak wysoki rangą amerykański urzędnik nie pojawił się na manifestacji Pro-life.

Życie, ponownie, wygrywa w Ameryce. Stało się to oczywiste po zwycięstwie większości pro-life w Kongresie Stanów Zjednoczonych Ameryki, ale stało się jeszcze bardziej oczywiste po historycznym wyborze prezydenta, który chce silniejszej Ameryki, bardziej zamożnych Amerykanów, prezydenta, który z dumą – mogę powiedzieć – stoi po stronie prawa do życia – prezydenta Donalda Trumpa – podkreślił Mike Pence.

Biały Dom skrytykował też amerykańskie media za ignorowanie informacji o „Marszu dla Życia”, podczas gdy obszernie relacjonowano w poprzednią sobotę o wiele mniejszy feministyczny marsz kobiet, które protestowały pod hasłami dostępu do tzw. aborcji. W sprawie ograniczenia zabijania dzieci poczętych prezydent Trump podjął już pierwsze działania – wskazuje prof. Mirosław Habowski, politolog z Uniwersytetu Wrocławskiego w rozmowie z TV Trwam.

Wstrzymanie finansowania za granicą różnych organizacji, które wspierały program dzieciobójstwa prenatalnego. Także ambasador USA przy ONZ jest znany z poglądów za obroną życia – mówi prof. Habowski.

Ciągle jednak w USA sprawa obrony dzieci poczętych jest bardzo trudna i wiele trzeba zmienić – wyjaśnia Jakub Bałtroszewicz, sekretarz Europejskiej Federacji dla Życia i Godności One Of Us.

Dzisiaj aborcja jest dostępna w Stanach Zjednoczonych niemal do urodzenia dziecka. Mamy nadzieję, że ta administracja to zmieni. Z tych miliona zabijanych każdego roku będzie ich znacznie mniej – mówi Jakub Bałtrosiewicz.

Wydarzenia w USA mogą także oddziaływać na inne kraje – wskazuje prof. Mieczysław Ryba.

To, co się stanie w USA w tym aspekcie, może promieniować na cały Zachód, również lżej będzie obrońcom życia w Polsce i w wielu krajach biednych, gdzie te pieniądze szły dla promocji rozwiązań genderystycznych lub wprost promocji aborcji – powiedział prof. Ryba.

Hasło, jakie przyświecało uczestnikom tegorocznego Marszu dla Życia w Waszyngtonie, to „Moc jednostki”. Podkreśla ono znaczenie małych, lokalnych inicjatyw obrony życia i zaangażowanie w pomoc matkom i rodzinom nawet pojedynczych osób.

Pierwszy marsz odbył się 22 stycznia 1974 r., w pierwszą rocznicę wyroku w sprawie Roe vs. Wade, który uznał tzw. aborcję za prawo konstytucyjne w USA. Od tego czasu życie straciło około 50 milionów dzieci poczętych.

Wśród obywateli USA wzrasta przekonanie o konieczności prawnej ochrony życia. Według prawie 60 proc. ankietowanych, kwestia powstrzymania zabijania nienarodzonych jest priorytetowa, zaś dla 25 proc. – ważna.

TV Trwam News/RIRM

drukuj