fot. Ewa Sądej/Nasz Dziennik

Kolejny problem wrocławskiej służby zdrowia

Zaledwie kilka miesięcy temu we wrocławskich szpitalach brakowało miejsc na oddziałach interny; dzisiaj głośno mówi się o szpitalu na Brochowie, któremu z powodu znacznego zadłużenia grozi likwidacja.

W grudniu ubiegłego roku z powodu protestu lekarzy i groźby odejścia 12 osób z oddziału położniczo-ginekologicznego, pracownikom szpitala podniesiono pensje. Od tygodnia placówka znów żyje w niepewności. Zadłużenie wynosi 9 mln zł. Dyrektor zapowiedział, że z powodu kłopotów finansowych, pracownicy muszą zrzec się podwyżki.

– W chwili obecnej, już po remoncie, ilość pieniędzy jaką jesteśmy w stanie uzyskać z Narodowego Funduszu Zdrowia jest większa. Natomiast podwyżki spowodowały tak duży niedobór finansowy, że próbujemy porozmawiać z pracownikami, żeby zmniejszyć tę podwyżkę – poinformował Janusz Wróbel, dyrektor szpitala.

Część pracowników nie zgadza się jednak na obniżenie pensji. W tej placówce jest największy we Wrocławiu oddział internistyczny. Tego rodzaju świadczenia są najmniej płatne i dlatego zadłużenie narastało już od 2008 roku.

– W całym Wrocławiu oddziały ginekologiczno-położnicze są na plusie, w tym szpitalu oddział ten jest na minusie. Warto byłoby się temu przyjrzeć. Myślę, że wielką winą Urzędu Marszałkowskiego jest to, iż do tej pory nie przypatrzył się zarządzaniu w tym szpitalu – mówi Hanna Trochimczuk-Fidut, przewodnicząca Regionalnego Sekretariatu Ochrony Zdrowia NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk.

Urząd Marszałkowski do czasu spotkania z pracownikami szpitala, które ma się odbyć 9 czerwca, unika komentowania tej sytuacji. Czyżby podwyżki przyznano ze względu na trwającą od pół roku kampanię wyborczą? – zastanawia się Mirosława Stachowiak–Różecka, radna PiS.

– Druga sprawa, która się rzuca w oczy w tym wypadku, to niestety pomysł na połączenie tego szpitala z innym wrocławskim szpitalem. Ale wtedy trudno sobie nie wyobrazić sytuacji, w której dowiemy się za kilka miesięcy, już po wyborach, że takie połączenie się nie sprawdza, nie ma sensu i całkiem nowy szpital w bardzo dobrym stanie zostanie po prostu sprywatyzowany – zaznacza radna.

Przeprowadzenie kontroli, która określi poziom odpowiedzialności zarządcy za zaistniałe długi, może być pierwszym krokiem do tego, by szpital pozostał w obszarze publicznej służby zdrowia. 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj