fot. PAP

„Kolejne nagrania mogą być niebezpieczne dla rządu”

Gdyby Premier Donald Tusk był pewny, że nie ma innych nagrań, to ABW nie użyłaby siły wobec redaktora naczelnego jednego z tygodników – powiedział poseł Marcin Mastalerek.

W ten sposób parlamentarzysta odniósł się do akcji służb specjalnych w redakcji tygodnika „Wprost”. Próbowano zarekwirować komputery z kompromitującymi rząd nagraniami. Doszło do przepychanki między redaktorem naczelnym pisma a funkcjonariuszami agencji.

Akcja Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w redakcji jednego z tygodników pokazała paniczny strach ekipy Donalda Tuska przed kolejnymi taśmami. Oni się po prostu panicznie boją. Jeżeli ktoś nasyła służby specjalne, by zabezpieczyły wszystkie taśmy, wszystkie nośniki, to po prostu boi się kolejnych nagrań. Ten paniczny strach ekipy Donalda Tuska potwierdza, że są kolejne nagrania, że te nagrania są niebezpieczne dla rządu. Nie mogę wykluczyć, że są również nagrania premiera Donalda Tuska, choć o tym się w mediach nie mówi – powiedział poseł Marcin Mastalerek.

W obecnej sytuacji politycy PiS-u chcą powołania rządu technicznego i przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Wykluczają poparcie wniosku o rozwiązanie Sejmu.

Ekipa Donalda Tuska nie gwarantuje przeprowadzenia uczciwych wyborów. Jeżeli człowiek, który jest szefem wszystkich służb specjalnych – pan Sienkiewicz – mówi w rozmowie z szefem NBP, że trzeba wydrukować pieniądze, aby nie dopuścić PiS-u do władzy, to mamy być teraz naiwni i uwierzyć w uczciwość takich wyborów. Konieczne jest, jak najszybsze usunięcie Donalda Tuska od władzy, dlatego że każdy dzień trwania Donalda Tuska u steru rządów naraża Polaków na niebezpieczeństwo – powiedział Mastalerek.

Wcześniej PiS złożyło wniosek o wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicza. Jest on głównym bohaterem afery taśmowej.

RIRM

***

Afera taśmowa to afera Tuska, to Tuskgate

Kilka dni temu rządem Donalda Tuska wstrząsnęła afera taśmowa. Afera zaczęła się od ujawnienia nagrania z rozmowy ministra Bartłomieja Sienkiewicza z prezesem Narodowego Banku Polskiego Markiem Belką. Kiedy się jej bliżej przyglądamy, to coraz bardziej widać, że jest to afera Tuska, to Tuskgate. Jest dużo dowodów na to.

To Donald Tusk powierzył Bartłomiejowi Sienkiewiczowi jedno z najważniejszych ministerstw – Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Sienkiewicz był pupilem Tuska i jednym z jego najbliższych współpracowników.

Przebieg nagranej rozmowy Sienkiewicz – Belka wskazuje, że Sienkiewicz był wysłannikiem Tuska. Trudno inaczej wytłumaczyć obronę Sienkiewicza. Tusk nie widzi niczego złego w uzgodnieniach  Sienkiewicza z Belką, których celem były niezgodne z konstytucją działania, które miały uniemożliwić Prawu i Sprawiedliwości wygranie wyborów. To Tusk byłby beneficjentem ustaleń Belka – Sienkiewicz, bo miały one doprowadzić do utrzymania jego władzy.

Tusk broni Sienkiewicza niczym Częstochowy. Tak mu na nim zależy, a może się boi jego wiedzy? Może panowie się dogadali. Tusk obiecał Sienkiewiczowi, że go nie skrzywdzi, jeśli ten będzie kłamał, że na rozmowę z Markiem Belką poszedł z własnej inicjatywy.

Tusk po ujawnieniu kompromitujących Sienkiewicza nagrań w żaden sposób nie ukarał Sienkiewicza, pozostawił go na stanowisku, choć powinien go odwołać z kilku powodów. Za treść rozmowy, ale także za fakt, że minister, któremu podlegają służby specjalne dał się nagrać, co więcej podległe mu służby nie wiedziały o takim procederze, a dzisiaj cały czas  nie wiedzą, kto go organizował, ile i czyje rozmowy nagrał. Służby działają jak dzieci we mgle.

To Donald Tusk zlecił wyjaśnienie sprawy nagrań Bartłomiejowi Sienkiewiczowi, a więc osobie, która została nagrana, i jest zainteresowana w ukryciu niekompetencji służb za które odpowiada.

To Tusk jest bezpośrednim zwierzchnikiem szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, instytucji, która skompromitowała się, bo nie potrafiła zapobiec nagrywaniu ministrów, a na naszych oczach kompromituje się kolejny raz. Zachowanie funkcjonariuszy ABW w redakcji tygodnika „Wprost” ośmieszają Agencję. To może mieć poważne, negatywne konsekwencje dla przyszłości ABW. Kto będzie poważnie traktował ABW po takiej serii kompromitacji?

To Tusk dzwonił do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta wypytując  o działania prokuratury w redakcji „Wprost”, choć prokuratora jest instytucją, która formalnie mu nie podlega, dlatego Tusk nie powinien interesować się charakterem podejmowanych przez nią czynności. Na konferencji prasowej tłumaczył, że nie ma wpływu na działania podejmowane przez prokuraturę, więc dlaczego dzwonił do prokuratora generalnego?

Tusk boi się czy sam nie został nagrany, nie może mieć co do tego pewności. Wręcz powinien się obawiać, że jego rozmowy też mogły być nagrane. Stąd zapewne jego nerwowość i przemożna chęć ustalenia, jakie jeszcze rozmowy ma w posiadaniu redakcja tygodnika Wprost.

Tusk boi się ujawnienia kolejnych nagrań z udziałem jego ministrów lub najbliższych współpracowników w rodzaju Sławomira Nowaka, dlatego w jego interesie jest to, żeby już żadne taśmy się nie ukazały.

Gdzie nie spojrzeć na aferę taśmową, tam bezpośrednio lub pośrednio przewija się Donald Tusk. To jest jego afera. To afera Tuska, Tuskgate. To najbardziej  w interesie Tuska jest zamiecenie jej pod dywan.

pos. Marcin Mastalerek

drukuj