fot. wikipedia.org

Kolejne dyplomatyczne napięcia na linii Rosja – USA

Rosja zapowiada, że na drodze sądowej będzie dochodzić swoich praw w sprawie przejęcia jej budynków w Stanach Zjednoczonych. Szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow poinformował o tym amerykańskiego sekretarza stanu Rexa Tillersona.

Napięcie w relacjach dyplomatycznych Moskwy i Waszyngtonu nie słabnie. Wszystko rozpoczęło się od wydalenia przez Stany Zjednoczone 35 rosyjskich dyplomatów oraz odebranie stronie rosyjskiej dostępu do jednego z ośrodków wypoczynkowych. Waszyngton przekonywał, że jest to odpowiedź na szykanowanie pracowników amerykańskiej ambasady w Moskwie oraz domniemaną ingerencję Kremla w wybory prezydenckie. Na odpowiedź Rosji nie trzeba było długo czekać. Moskwa zażądała ograniczenia amerykańskiego personelu dyplomatycznego do 455 osób. Kolejnym krokiem Stanów Zjednoczonych było zamknięcie obiektów dyplomatycznych Rosji w San Francisco i Waszyngtonie, a także wynajmowanych pomieszczeń przedstawicielstwa handlowego w Nowym Jorku. Amerykanie ograniczyli również liczbę rosyjskich dyplomatów. Oliwy do ognia dolało zdjęcie rosyjskich flag z niedawno zamkniętych palcówek dyplomatycznych i przedstawicielstw Moskwy w USA.

– Uważamy to za zniewagę rosyjskich symboli państwowych. Przedstawiliśmy już zdecydowany protest. Oczywiste jest to, że strona rosyjska nigdy nie zgodziła się na usunięcie flag – powiedziała Maria Zacharowa, rzecznik MSZ Rosji.

Jak dodała, jej kraj odpowie na te działania.

– Amerykanie zgodzili się w ten sposób na takie samo traktowanie ich przedstawicielstw na terytorium Federacji Rosyjskiej – wskazała Maria Zacharowa.

Swoich racji Rosja chce też dochodzić na drodze sądowej, co zapowiedział szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow.

TV Trwam News/RIRM

drukuj