fot. M. Borawski

Kogo brakuje na Łączce

Prokuratura wojskowa deklaruje, że w miarę swych możliwości będzie wspierać inicjatywy mające na celu upamiętnienie ofiar komunistycznego aparatu terroru.

Za sprawą komunistycznych prokuratorów i sądów wojskowych po II wojnie światowej na karę śmierci skazano setki żołnierzy podziemia niepodległościowego. Ofiary mordów sądowych dopiero dziś są wydobywane z jam grobowych i identyfikowane. Służą temu m.in. podjęte przez Instytut Pamięci Narodowej poszukiwania miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego. Prowadzone ekshumacje na powązkowskiej Łączce już zaowocowały odnalezieniem szczątków dwustu osób, spośród których zidentyfikowano siedmiu żołnierzy. Kolejne nazwiska poznamy niebawem, a IPN będzie kontynuował poszukiwania w całym kraju. W pierwszej kolejności będzie to siedziba Urzędu Bezpieczeństwa w Kępnie w Wielkopolsce, rejon więzienia w Białymstoku oraz okolice Narewki. Poszukiwania będą prowadzone też na Opolszczyźnie, gdzie IPN po raz kolejny wróci po ludzi z oddziału Henryka Flamego „Bartka”. Planowane są również poszukiwania w Gdańsku, gdzie spoczywać ma Danuta Siedzikówna „Inka”. Pomordowani i odnalezieni bohaterowie otrzymują mogiłę i należny im pochówek.

Czy w ich upamiętnianie włączą się struktury wojskowego wymiaru sprawiedliwości?

Naczelna Prokuratura Wojskowa – w ramach posiadanych środków i możliwości – udzieli pełnego wsparcia Instytutowi Pamięci Narodowej w kwestii upamiętnienia ofiar zbrodni stalinowskich – zapewniają prokuratorzy, wskazując, że ramy ustawy o prokuraturze „nie dają jej możliwości samodzielnej inicjatywy w tym zakresie”.

Wszystkie dokumenty i materiały procesowe z lat 1945-1956, zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi, zostały przekazane właściwym instytucjom archiwizującym, w tym również Instytutowi Pamięci Narodowej .

Naczelna Prokuratura Wojskowa nie chce jednak precyzować, jakiego rodzaju inicjatywy mogą uzyskać jej wsparcie. Jak usłyszeliśmy, każdy wniosek, jaki w tej sprawie wpłynie, na pewno zostanie rozpatrzony, a prokuratura udzieli wsparcia w każdej możliwej dziedzinie, jeśli tylko będzie taka możliwość. – Śledczy pełniący obecnie służbę w wojskowych jednostkach organizacyjnych prokuratury, w żadnej mierze nie identyfikują się z prokuratorami i sędziami okresu stalinowskiego – zapewnia prokurator Zbigniew Rzepa, były rzecznik prasowy NPW.

Dopytywana o widoczne gesty, jak np. udział w uroczystościach upamiętniających żołnierzy wyklętych, zainteresowanie ekshumacjami na Łączce, prokuratura odpowiada enigmatycznie, że śledczy „tak jak ogół obywateli, interesują się tymi pracami”.

– Proces przywracania pamięci historycznej patriotów zamordowanych z wyroków stalinowskich sądów, identyfikacja ich zwłok, celem godziwego ich pochowania, jest postrzegany z perspektywy tutejszej prokuratury jako wyraz sprawiedliwości dziejowej – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ppłk Janusz Wójcik, p.o. rzecznik NPW.

I wskazuje, że prokuratura podziela przekonanie o „niegodziwości reżimu komunistycznego i potrzebie docenienia ofiary życia, jaką ponieśli patrioci zamordowani w majestacie ówczesnego prawa”.

– Zauważyć należy, że ustrojowa rola prokuratury nie pozwala na samodzielne organizowanie publicznych wystąpień, w ramach których dawano by wyraz takim przekonaniom – podkreśla prokurator Wójcik. Zaznacza też, że prokuratury wojskowe „tak długo, jak posiadały w tym zakresie kompetencje procesowe, dawały w przeszłości publiczny wyraz swojego stosunku do zbrodni stalinowskich poprzez oskarżanie osób odpowiedzialnych za łamanie prawa w tamtym okresie”.

W ocenie Bogdana Święczkowskiego, prokuratora w stanie spoczynku, byłego szefa ABW, działania prokuratury w tym zakresie w dużej mierze zależą od posiadanego budżetu i zaplanowanych wydatków, ale nie ma większych przeciwwskazań, by prokuratura wojskowa była organizatorem np. konferencji naukowej w ramach prowadzonej działalności dydaktyczno-naukowej. – Z praktycznego punktu widzenia najlepszym rozwiązaniem wydaje się, by NPW włączyła się jako współorganizator w przygotowanie np. konferencji naukowej upamiętniającej żołnierzy wyklętych oraz przypominającej te wszystkie wydarzenia, wskazującej na oprawców. Myślę jednak, że także każda inna forma upamiętnienia jest tu możliwa – ocenia.

Marcin Austyn

drukuj