fot. PAP/EPA

Kijów chce kupić śmiercionośną broń

Kijów najprawdopodobniej kupi broń śmiercionośnąpoinformowała Rada Bezpieczeństwa Narodowego. Ukraińcy nie chcą jednak ujawnić szczegółów transakcji.

Władze Ukrainy od dłuższego czasu apelują do krajów zachodnich o pomoc wojskową. Prorosyjscy separatyści bowiem nadal łamią porozumienie z Mińska.

Ministrowie spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii i Węgier zaapelowali o realizację umowy. Minister Wielkiej Brytanii zapowiedział, że jego kraj nie wyklucza „możliwości” kolejnej ofensywy prorosyjskich separatystów.

Tymczasem dziś mija dokładnie rok od pojawienia się tzw. zielonych ludzików na półwyspie krymskim. Maksymilian Dura, ekspert portalu Defence24.pl powiedział, że Rosjanie zajmując Ukraińskie terytorium posłużyli się głownie wojskami powietrzno-desantowymi.

– Wojska te były używane w szczególnych przypadkach, w dużej części były to wojska desantowe, czyli takie, które bardzo szybko można przerzucić do danego regionu. Dlatego nie należy mylić i mówić, że wszystko co było tzw. zielonymi ludzikami to byli specnazowcy czy też wojska specjalne. Nie, tak nie było! Tak naprawdę wojska specjalne używane są do bardzo specyficznych zadań, np. do chwilowego zajęcia lotniska czy okrętu. Kiedy to już zostanie zajęte oni schodzą, a obiekt przejmują inni żołnierze. Oni są do najtrudniejszych działań – powiedział Maksymilian Dura.

Przerażeni pikującym kursem hrywny Ukraińcy wykupują ze sklepów najpilniejsze artykuły spożywcze. „Kupujemy na zapas, bo nie wiemy, co będzie dalej. Trzeba się zabezpieczyć” – powiedziała klientka jednego z marketów w Kijowie.

RIRM

drukuj