fot. flickr.com

KE pozwie Polskę do Trybunału Sprawiedliwości

KE pozwie Polskę do Trybunału Sprawiedliwości za niewdrożenie dyrektywy o tkankach i komórkach ludzkich. Oficjalna decyzja ma zapaść jutro.

Polska jest jedynym krajem UE, który nie wdrożył regulacji. Przegrana w Trybunale grozi wysokimi karami – nawet 200 tys. euro za każdy dzień zwłoki. Chodzi o tę część unijnych przepisów, która mówi o jakości i bezpieczeństwie oddawania, pobierania, testowania, przetwarzania, konserwowania, przechowywania oraz dystrybucji komórek rozrodczych, tkanek embrionalnych i tkanek płodu.

Decyzja o skierowaniu sprawy do Trybunału była do przewidzenia – powiedział senator Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia. Zaznacza też, że w Sejmie od kilku lat znajdują się projekty dotyczące tej sprawy –są jednak one blokowane przez rząd.

– Jako członkowie unii powinniśmy przestrzegać zapisów w aktach prawnych, które powstają w UE. Nikt w niej nie rozstrzyga, czy mamy postępować tak czy inaczej. Trzeba mieć cywilną odwagę, żeby zadecydować, czy jesteśmy za czy przeciw sprawom związanym z in vitro. W Sejmie w ciągu ostatnich 5 lat złożono wiele projektów dotyczących regulacji tej sprawy. Koalicja rządowa ich nie podnosi i blokuje wszystkie sprawy z tym związane – powiedział sen. Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia.

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz, bioetyk, przyznaje że sprawa powinna zostać uregulowana, ale tak, by polskie prawodawstwo w kwestiach bioetycznych „nie równało w dół”.

– W kontekście napięcia między prawodawstwem polskim a unijnym sugeruję potrzebę uregulowania prawodawstwa polskiego w sensie bardzo konsekwentnym. Jeżeli uznajemy, że z człowiekiem mamy do czynienia od momentu poczęcia, człowiekiem nie można manipulować, nie można go reprodukować, nie można go uprzedmiotawiać; ma to swoje konsekwencje zakazujące: in vitro, aborcji czy jakiejkolwiek manipulacji na embrionie ludzkim  w różnych fazach jego rozwoju – powiedział ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

RIRM 

drukuj