fot. sxc.hu

KE interweniuje ws. umów na czas określony

Komisja Europejska wszczęła postępowanie wobec Polski. Chodzi o umowy na czas określony. Skargę w sprawie nieprawidłowego wdrożenia unijnego prawa w Polsce złożyła we wrześniu ub.r. Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność”.

Skarga dotyczyła unijnej dyrektywy z 1999 r., która ma m.in. przeciwdziałać nadużyciom, wynikającym ze stosowania następujących po sobie umów o pracę na czas określony.

Formalne postępowanie w KE zostało otwarte, ponieważ konsultacje z polskim rządem nie rozwiały wszystkich wątpliwości unijnych urzędników – wyjaśnia rzecznik „Solidarności” Marek Lewandowski

– Chodzi o 4 punkty, w tym przede wszystkim o okres wypowiedzenia. W przypadku wieloletnich umów na czas określony, wypowiedzenie zawsze jest 2-tygodniowe, niezależnie od tego, czy umowa jest na 3 lata, 5 lub 10 – nie ma to żadnego znaczenia. Tymczasem w przypadku umowy na czas nieokreślony okres wypowiedzenia zależny jest od stażu pracy oraz od tego ile lat pracował dany pracownik. Wtedy jest to albo 2 tygodnie, miesiąc albo 3 miesiące. KE stwierdziła, że dyskryminacja pracowników pracujących na czas określony nie ma uzasadnienia i należy to zmienić  – tłumaczy  Marek Lewandowski.

Ponadto KE uważa, że okres, który musi w Polsce upłynąć między dwiema umowami na czas określony, aby nie były uważane za „następujące po sobie” jest zbyt krótki. KE uważa także, że pojęcie „zadań realizowanych cyklicznie”, w ramach którego dozwolone jest nieograniczone zawieranie następujących po sobie umów tego typu, nie jest wystarczająco określone w przepisach polskiego prawa. Jest także zdania, że prawodawstwo polskie niesłusznie wyklucza przyuczanie do zawodu oraz np. różnego rodzaju umowy w ramach szkoleń z zakresu ochrony przed zawieraniem nadmiernej liczby kolejnych umów na czas określony.

– Nie podzielając wszystkich naszych zarzutów – w tych czterech bardzo ważnych i istotnych punktach –  Komisja Europejska przychyliła się do naszej skargi i wszczęła procedurę, aby Polska zmieniła  przepisy. Kiedy to zrobi to już kwestia tego, jak Komisja Europejska będzie to od Polski egzekwowała. (…) Mam nadzieję, że nasz kraj nie będzie się od tego odwoływał, bo zastrzeżenia, które wnosimy są w naszej ocenie ewidentne – zaznaczył rzecznik „Solidarności” Marek Lewandowski.

Otwarcie procedury o naruszenie unijnego prawa może, ale nie musi skończyć się pozwaniem Polski przed unijny Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu.

„Solidarność” podaje, że Polska jest niechlubnym liderem, jeśli chodzi o umowy o pracę na czas określony – aż 27 proc. pracowników zatrudnionych jest w ten sposób. To niemal dwa razy więcej niż średnia unijna, która wynosi 14,2 proc.

RIRM 

drukuj