fot. flickr.com

W katowickiej prokuraturze śledztwo ws. przelewów od zamachowca z Luwru

Prokuratura Regionalna w Katowicach prowadzi śledztwo w sprawie przelewów do Polski wykonywanych przez zamachowca z Luwru – dowiedziała się PAP. Egipcjanin 3 lutego zaatakował żołnierzy pilnujących bezpieczeństwa przed Luwrem w centrum Paryża.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego Stanisław Żaryn powiedział PAP w czwartek, strona polska udzieliła pomocy w tej sprawie stronie francuskiej i zostało to wysoko ocenione przez Paryż.

W środę „Le Figaro” podało, że przed zamachem Egipcjanin dokonał dwóch przelewów na łączną kwotę 5 tys. euro do swojego rodaka przebywającego w Polsce. 29-letni Abdallah el-Hamahmi przekazał te pieniądze za pośrednictwem Western Union 31 stycznia i 1 lutego, gdy był już w Paryżu, dokąd przyleciał 26 stycznia z Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

„Le Figaro” podało, że tożsamość odbiorcy obu przelewów została ustalona i jest on obecnie sprawdzany w ramach międzynarodowej współpracy policyjnej.

„Na razie śledczy zachowują ostrożność w sprawie ewentualnych związków tych przelewów z atakiem w Luwrze” – podaje gazeta.

„Ten wniosek strony francuskiej o pomoc prawną został natychmiast zrealizowany przez polskie służby i prokuraturę. Wyniki tych działań zostały już skierowane do strony francuskiej” – zapewnił Żaryn.

„Katowicka prokuratura ma być na bieżąco informowana o działaniach francuskich służb śledczych w ramach międzynarodowego, złożonego śledztwa” – dodał.

Egipcjanin przybył do Francji, posługując się wizą turystyczną. Po przylocie w sklepie militarnym w Paryżu miał kupić dwie maczety i zapłacić 1,7 tys. euro za tygodniowy pobyt w apartamencie w prestiżowej okolicy w pobliżu Pól Elizejskich. Dzień po przylocie wynajął samochód osobowy renault, ale niemal z niego nie korzystał. Według „Le Figaro”, w śledztwie stawiana jest hipoteza, czy nie zamierzał się posłużyć tym pojazdem do przeprowadzenia zamachu takiego jak w lipcu ub. roku w Nicei albo w grudniu w Berlinie, gdzie terroryści taranowali tłumy ludzi.

Według paryskiej policji w piątek około godz. 10.00 napastnik uzbrojony w co najmniej jedną maczetę ruszył w kierunku czteroosobowego patrolu w pobliżu Luwru. Mężczyzna wykrzykiwał groźby i krzyczał „Allahu akbar”. Żołnierz oddał do niego kilka strzałów. Napastnik został poważnie ranny w brzuch i nadal przebywa w szpitalu. Zaatakował, kiedy nie pozwolono mu wejść z bagażem do kompleksu handlowego pod Luwrem. W ataku lekko ranny został jeden z żołnierzy.

Agencja AP przytaczała tweet napisany po arabsku przez domniemanego napastnika krótko przed atakiem.

„Żadnych negocjacji, żadnych kompromisów, z pewnością żadnego cofania się, bezwzględna wojna” – miał napisać.

Przesłuchiwany w szpitalu Egipcjanin powiedział, że jego celem nie był zamach na żołnierzy; twierdził, że w symbolicznym proteście przeciwko Francji miał zamiar zniszczyć farbą dzieła zgromadzone w Luwrze – pisała agencja AFP, zaznaczając, że tej wersji przeczy faktyczny przebieg ataku.

PAP/RIRM

drukuj