fot. PAP/EPA

Katalońska policja użyła siły wobec manifestantów w Barcelonie

Katalońska policja (Mossos d’Esquadra) użyła w środę siły, powstrzymując manifestantów próbujących dostać się do regionalnego parlamentu w Barcelonie. W całej Katalonii przeciw polityce regionalnego rządu premiera Quima Torry protestują grupy zawodowe i społeczne.

Jak poinformowała katalońska policja, wyparcie protestujących z okolic parlamentu było konieczne, gdyż część manifestantów zamierzała wtargnąć do budynku.

Według dziennika „La Vanguardia” policja pod parlamentem użyła siły zarówno wobec manifestujących przedstawicieli lokalnej służby zdrowia, jak i zebranych tam dziennikarzy. Wszyscy zgromadzeni zostali odepchnięci sprzed budynku parlamentu do pobliskiego parku.

Środowa manifestacja jest głównym punktem trwającego od poniedziałku strajku lekarzy i pielęgniarek w Katalonii. Protestujący domagają się kilkuprocentowych podwyżek płac i większych środków na służbę zdrowia w przygotowywanym przez rząd Torry budżecie regionu.

Według źródeł policyjnych w środę przed parlamentem w Barcelonie zgromadziło się kilka tysięcy manifestantów. Do lekarzy i pielęgniarek przyłączyli się także nauczyciele i urzędnicy katalońskiej administracji regionalnej, również żądając podwyżek płac.

Strajk ogłosili też katalońscy pracownicy naukowi oraz studenci. W kilkudziesięciu szkołach regionu odwołano zajęcia.

Niemal na wszystkich katalońskich uczelniach prowadzony jest 48-godzinny strajk. Uczestniczący w nim studenci domagają się 30-procentowej obniżki czesnego. Najbardziej radykalne działania strajkujący podjęli na Niezależnym Uniwersytecie Barcelońskim (UAB), gdzie niektóre wejścia na terenie uczelni zostały zabarykadowane ławkami i krzesłami. Na wydziale humanistycznym tej uczelni ponad 250 studentów zamknęło wejścia do budynku i spędziło tam noc.

Okupacyjny strajk przeprowadzony został również na niektórych wydziałach Uniwersytetu Barcelońskiego (UB) oraz Uniwersytetu Pompeu Fabry (UPF).

Strajki w Katalonii to pierwsze od 2017 r. protesty społeczne, które nie mają związku z dążeniami niepodległościowymi mieszkańców tego regionu i skierowane są przeciwko lokalnemu rządowi.

PAP/RIRM

drukuj