fot. PAP

Kampania w cieniu zagrożenia powodziowego

Najpierw premier Donald Tusk zwołuje posiedzenie rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, a dziś Jarosław Kaczyński odwiedza zalewowe tereny. Tymczasem jak wskazuje Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej – powódź na razie nam nie grozi. Możliwe jednak, że będą lokalne podtopienia.

W środę na posiedzeniu zespołu zarządzania kryzysowego ryzyko powodzi premier Donald Tusk oceniał na 90 procent. Medialne show rządu okazało się jednak na wyrost. Największe opady występują w Małopolsce, województwie śląskim i Bieszczadach, ale na razie o powodzi nie można mówić– uspokaja Mieczysław Ostojski – dyrektor Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej.

W ciągu 48 godzin opady na południu Polski będą intensywne i może dojść do lokalnych podtopień. Śląskie rzeki osiągnęły pierwsze stany ostrzegawcze. Opady mają osłabnąć w sobotę i wówczas utworzy się na Wiśle fala wezbraniowa, ale nie powinna jednak nigdzie przekroczyć wałów.

Realnego zagrożenia na razie nie ma, ale w Warszawie Hanna Gronkiewicz-Waltz stawia jednak służby w stan gotowości. W pełnej gotowości są również służby rządowe, straż i wojsko. Rząd zapewnia, że wyciągnął wnioski z poprzedniej powodzi z 2010 roku kiedy to wówczas poszkodowanych zostało ok. 70 tys. rodzin a straty sięgnęły 12 mld zł.

Ale w Polsce nadal jest wiele newralgicznych miejsc. W gminie Łaziska na Lubelszczyźnie to m.in. umocnienia wałów na wysokości Kępy Gosteckiej i Kępy Soleckiej

Gminy nie chronią mieszkańców przed skutkami powodzi – ocenia Najwyższa Izba Kontroli. Wiele inwestycji nie zostało dokończonych lub prowadzone są zbyt wolno, co powoduje bardzo wysokie niebezpieczeństwo dla ludzi w przypadku powodzi. Mało tego lokalne władze zezwalają na budowę na terenach zalewowych.

Ze względu na zagrożenie powodziowe na południu Polski Jarosław Kaczyński przerwał kampanię wyborczą. Zrezygnował z wizyty w Łodzi i przyjechał do miejscowości Wrzawy  w województwie podkarpackie u ujścia Sanu do Wisły. Prezes skrytykował rząd za odłożenie realizacji programu zabezpieczenia Podkarpacia przed powodzią, przygotowanego przez minister w jego rządzie Grażynę Gęsicką.

Jak widać, przez Polskę przechodzi fala, ale na razie polityczna. Nagłośnienie zagrożenia powodziowego, którego w rzeczywistości nie ma, łatwo można przecież przekuć w kolejny sukces rządu. Tak potrzebny w kampanii.

 

 

TV Trwam News 

drukuj