Kampania referendalna ws. prywatyzacji spółki MPEC

PiS rozpoczęło w niedzielę kampanię przed referendum lokalnym w sprawie prywatyzacji komunalnej spółki MPEC w Białymstoku. Do mieszkańców trafią specjalne ulotki, przygotowano też np. banery do wywieszania na ulicach. PiS jest przeciwne prywatyzacji.

Referendum odbędzie się w niedzielę 26 maja. Białostoczanie zdecydują w nim, czy są za, czy przeciwko planom prezydenta Białegostoku, dotyczącym sprzedaży przez samorząd udziałów w Miejskim Przedsiębiorstwie Energetyki Cieplnej. W listopadzie ubiegłego roku rada miejska, głosami radnych PO, dała prezydentowi zgodę na takie działania; przygotowania do prywatyzacji MPEC ruszyły.

Referendum to inicjatywa przeciwników sprzedaży spółki. Komitet ds. referendum, który zbierał podpisy pod wnioskiem o jego zorganizowanie, powstał z inicjatywy PiS, które jest opozycją w Radzie Miasta Białystok. Włączyły się do niego związki zawodowe, spółdzielnie mieszkaniowe i organizacje społeczne, akcję wspierał też SLD, choć w skład komitetu nie wszedł. Jak powiedział w niedzielę na konferencji prasowej w Białymstoku lider PiS w regionie i poseł tej partii Krzysztof Jurgiel, obecnie rozpoczyna się drugi etap przygotowań do referendum. W pierwszym chodziło o zebranie odpowiedniej liczby podpisów mieszkańców, by referendum się odbyło (zebrano ponad 33,4 tys. ważnych podpisów).

Jak mówił Jurgiel, w tym drugim etapie chodzi o informowanie mieszkańców o terminie referendum i jego celu. A także o „konieczności obrony własności mieszkańców przed przejęciem przez zewnętrzny kapitał”, który – jego zdaniem – będzie później dyktował ceny za ciepło. Na potrzeby kampanii referendalnej przygotowano 100 tys. ulotek, które wolontariusze od niedzieli rozdają mieszkańcom, przygotowano też kilkadziesiąt banerów, które pojawią się w różnych miejscach w mieście (pierwsze już są na ulicach). Informacje o referendum mają pojawić się również w mediach. Jurgiel zachęcał wszystkich do głosowania, bo – jak tłumaczył – jest to pierwsze referendum w Białymstoku.

„Wierzę, że ta akcja spowoduje to, że minimum 30 proc. uprawnionych do głosowania weźmie 26 maja udział w referendum” – dodał. Jurgiel zaapelował też do prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego, aby „wykorzystując swoje możliwości” informował o referendum. „Nie można unikać bezpośredniej demokracji” – mówił. Dodał, że sami mieszkańcy zdecydują, czy są za, czy przeciw prywatyzacji spółki. W odpowiedzi na pytanie PAP, dotyczące prowadzenia przez władze Białegostoku kampanii referendalnej, magistrat przesłał w miniony piątek swoje stanowisko, z którego wynika, że nie ma możliwości sfinansowania z budżetu miasta kampanii referendalnej. Jak napisano, zgodnie z zapisami ustawy o referendum lokalnym, z budżetu miasta zostaną pokryte koszty związane z poinformowaniem mieszkańców Białegostoku o referendum (informacje techniczne, typu: komisje, obwody, godziny, sposób głosowania, itp.).

„Jednocześnie w ustawie brak jest zapisów przewidujących finansowanie kampanii referendalnej ze środków publicznych” – podkreślono w przesłanym PAP stanowisku. Według magistratu zamiar zbycia udziałów w MPEC, wraz z uzasadnieniem, został zaprezentowany opinii publicznej, m.in. za pośrednictwem mediów. „Debata publiczna na ten temat odbyła się podczas sesji rady miasta, na której radni podejmowali decyzję w tej sprawie. Wielokrotnie przedstawiciele Urzędu Miasta prezentowali w mediach argumenty przemawiające za zbyciem udziałów MPEC. Argumenty te są także zaprezentowane na portalu miejskim www.bialystok.pl” – napisano w stanowisku. Aby referendum było ważne, musi wziąć w nim udział co najmniej 30 proc. osób uprawnionych do głosowania.

W przypadku Białegostoku to prawie 68,5 tys. Wynik ważnego referendum będzie wiążący dla władz miasta. Oznacza to, że gdyby mieszkańcy byli w referendum przeciwni prywatyzacji MPEC, to do niej nie dojdzie. Niezależnie od przygotowań do referendum, magistrat prowadzi działania poprzedzające prywatyzację. W przetargu wyłoniony został podmiot, który wykona analizy przedprywatyzacyjne MPEC i memorandum informacyjne w procesie zbywania udziałów tej spółki. Zadaniem tego podmiotu będzie przede wszystkim oszacowanie wartości spółki, co będzie podstawą do ustalenia minimalnej ceny sprzedaży udziałów.

PAP

drukuj