PAP/Paweł Supernak

K. Szwagrzyk: Wierzymy, że uda się zidentyfikować szczątki znalezione na Mokotowie

Wierzymy, że uda się zidentyfikować ofiary, których szczątki odnaleźliśmy na terenie byłego więzienia na Mokotowie – podkreślił wiceprezes IPN prof. Krzysztof Szwagrzyk. Zaapelował o przekazywanie materiału genetycznego w tej sprawie.

Na terenie więzienia na Rakowieckiej w Warszawie ekipa ekshumacyjno-archeologiczna prof. Krzysztofa Szwagrzyka pracuje już od kilku lat. Badania są ponawiane cyklicznie po to, żeby znaleźć szczątki pomordowanych przez Niemców, ale też tych zamordowanych przez komunistów. Na tym terenie w latach 40-tych i 50-tych takich mordów było szczególnie dużo. Tym razem odkryto masowy grób ze szczątkami co najmniej 8 osób – poinformował wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. Krzysztof Szwagrzyk.

– Naszym zdaniem, na podstawie i ułożenia i miejsca, gdzie ich znaleźliśmy, ale artefaktów, które przy nich się znajdują, wskazujemy, że mogą to być szczątki Polaków zamordowanych w czasie Powstania Warszawskiego pomiędzy sierpniem a październikiem 1944 r. – wyjaśnił wiceprezes IPN.

Niemcy spędzili na teren więzienia grupę mieszkańców Mokotowa, których tu zamordowano i pogrzebano.

– Trzeba dodać, że w 1945 r. wiele z tych miejsc zostało ekshumowanych. To Polski Czerwony Krzyż ekshumował te miejsca, a myśmy byli pewni, że tak naprawdę nikt wtedy nie robił dokładnych badań i z pewnością jeszcze są doły ze szczątkami ofiar. Mieliśmy rację i ta sytuacja, która się dzieje, pokazuje nam to – dodał prof. Krzysztof Szwagrzyk.

To znalezisko jest niezwykle ważne również z punktu widzenia Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL – zaznaczył dyrektor placówki Jacek Pawłowicz.

– My się znajdujemy w tej chwili w miejscu świętym. To jest warszawska Golgota – to jest polska Golgota. Każdy centymetr tej ziemi, każdy centymetr korytarzy, ścian to jest polska krew. Zarówno z okresu okupacji niemieckiej, jak i okresu terroru komunistycznego – podkreślił Jacek Pawłowicz.

W więzieniu przy Rakowieckiej zamordowano takich bohaterów jak: Witold Pilecki, August Fieldorf „Nil”, major Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” czy major Hieronim Dekutowski „Zapora”. Stąd decyzja o upamiętnieniu tego miejsca w sposób szczególny – przypomniał wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.

– Chciałem tylko przypomnieć, że podjęliśmy decyzję jakiś czas temu, że przenosimy areszt na Mokotowie i budujemy tutaj Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. I to się w tej chwili proszę państwa dzieje. To będzie miejsce wyjątkowe – wskazał Patryk Jaki.

Miejsce trzy razy większe od Muzeum Warszawskiego. Miejsce, w którym zamęczonych zostało prawdopodobnie około tysiąca osób. A także miejsce, w którym nadal odnajdowane są jamy grobowe. Tak więc zanim powstanie obiekt muzealny należy ten teren jeszcze dokładnie przebadać. Po zakończonych wykopaliskach o wiedzę wzbogacą się historycy oraz całe społeczeństwo.

– Niezwykle ważne odkrycie, ponieważ z jednej strony pokazuje to miejsce jako miejsce pamięci narodowej, miejsce martyrologii Polaków, z drugiej strony rozszerza naszą wiedzę na temat tego, co tutaj się działo – powiedział Jacek Pawłowicz.

Jest jeszcze jedna strona. Bardzo ludzka. Ci ludzie wreszcie będą mieli godny pochówek. Przedtem jednak oględziny sądowo-medyczne.

– Szczątki zostaną przewiezione do zakładu medycyny sądowej w Warszawie. Stosowna dokumentacja do tegoż zakładu trafi, czyli zarządzenie od ekshumacji, a następnie o przeprowadzeniu kompletu badań sądowo-lekarsko-antropologicznych, z pobraniem materiału biologicznego do badań identyfikacyjnych DNA – wskazał prokurator Marcin Gołębiewicz.

I tu apel do wszystkich, którzy utracili swoich bliskich nie tylko w wyniku represji komunistycznych, ale także represji niemieckich o zgłaszanie się do pobrania materiału genetycznego. To pozwoli na identyfikację tych, którzy zostali odnalezieni przy więzieniu na Rakowieckiej.

TV Trwam News/RIRM

drukuj