K. Płażyński: Prezydent Gdańska odpowiada za brak zarządzania ryzykiem ws. awarii w przepompowni ścieków

Kandydat PiS na prezydenta Gdańska Kacper Płażyński ocenił, że w przypadku awarii w Przepompowni Ścieków Ołowianka zabrakło zarządzania ryzykiem, a odpowiedzialnością polityczną za to obciążył prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Tym twierdzeniom zaprzeczyła rzeczniczka Adamowicza.

We wtorek przed południem przestały działać urządzenia w Przepompowni Ścieków Ołowianka, odbierającej 60 proc. ścieków z Gdańska i odprowadzającej je do Oczyszczalni Wschód. Awarię spowodowało zalanie komory pomp i znajdujących się tam czterech silników: dwóch głównych i dwóch zapasowych.

Aby uniknąć zalania miasta przez cofające się z kanalizacji ścieki, we wtorek około godz. 13.00 spółka Saur Neptun Gdańsk, odpowiadająca za gdańską sieć wodociągowo-kanalizacyjną, zdecydowała o zrzucie nieczystości do Motławy. Część ścieków odprowadzano też bezpośrednio do Zatoki Gdańskiej.

Kandydat Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Gdańska Kacper Płażyński pytał na czwartkowej konferencji prasowej jak mogło dojść do „takiej tragedii, takiej awarii?”.

„Gdzie w tym wszystkim jest tzw. zarządzanie ryzykiem? Mówimy bowiem nie o zwykłym zakładzie pracy, zwykłym przedsiębiorstwie, tylko krytycznej infrastrukturze, jednej z niewielu, które Gdańsk posiada i o które powinien w sposób szczególny dbać” – podkreślał.

Jego zdaniem „zarządzanie ryzykiem to są normy, które obowiązują w każdej nowoczesnej firmie”.

„To są scenariusze, które mają zapobiegać dokładnie takim sytuacjom, z jaką mieliśmy do czynienia. A nawet, jeśli do takiej sytuacji dojdzie, to jakie scenariusze należy zrealizować, żeby zminimalizować skutki takiej awarii” – przekonywał.

Argumentował, że na podstawie spotkań z różnymi fachowcami w ciągu ostatnich dwóch dni, może stwierdzić, iż „zaprojektowanie przepompowni w ten sposób, że wszystkie cztery pompy są w jednym miejscu, w tym dwie awaryjne, które mają wyręczać pozostałe dwie w razie awarii, skończyło się kompromitacją”.

Kacper Płażyński jest pewien, że wina nie leży po stronie dostawcy prądu spółki Energa Operator.

„Wina leży po stronie Saur Neptun Gdańsk. Wiem z nieformalnych informacji, że na nagraniu, o którym wspominało SNG, w jasny sposób jest powiedziane, że w tym feralnym dniu była świeża ekipa pracowników SNG. Niedoświadczeni, nie byli w stanie w porę zareagować na to, że jeden z mechanizmów zawinił” – dodał Kacper Płażyński.

„Obawiam się, że żyjemy trochę w mieście z dykty, w którym nie dbamy w sposób odpowiedni o to, żeby zagwarantować bezpieczeństwo gdańszczanom” – ocenił.

„A co się wydarzyło po tej awarii? Od momentu, gdy została podjęta decyzja o wrzuceniu tych ścieków do Motławy, minęły ponad dwie godziny do otwarcia włazu, bo ten właz był zapieczony, zapewne od 20 lat ten właz nie był otwierany (…) Dlaczego zapasowych elementów nie mamy w Gdańsku? Dlaczego musimy prosić Holandię, żeby nam ten sprzęt przysłała?” – pytał Kacper Płażyński.

W jego ocenie, „zarządzanie ryzykiem niestety w Gdańsku nie funkcjonuje”.

„A jest tylko jedna osoba odpowiedzialna za ten stan rzeczy – to jest organ, jakim jest prezydent miasta Gdańska i to on bierze pełną, polityczną odpowiedzialność za to, co się dzieje. I nie ma to znaczenia, że SNG posiada 51 proc., a miasto 49 proc. udziałów w tej spółce. Miasto ma kilku reprezentantów w radzie nadzorczej SNG, która powinna dbać o to, żeby plan na czasy takich awarii były przygotowany i aby do takich awarii nie dochodziło (…) Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz jest organem, któremu podlega cała ta infrastruktura. To on jest stroną umowy z Saur Neptun Gdańsk i to na niego spada wszelka polityczna odpowiedzialność” – dodał.

Twierdzeniom Płażyńskiego zaprzeczyła w czwartek rzeczniczka prezydenta Gdańska.

„Nie wiem, w jakim mieście z dykty mieszka Kacper Płażyński, mówienie o Gdańsku jako mieście z dykty obraża mieszkańców tego półmilionowego miasta, budowanego od tysiąca lat. Miasta, które otrzymało wiele nagród za zarządzanie nim, w tym także dla prezydenta Pawła Adamowicza” – powiedziała PAP rzecznik prasowa prezydenta miasta Magdalena Skorupka-Kaczmarek.

Jej zdaniem konferencja Płażyńskiego to „polityczne wystąpienie kandydata na prezydenta miasta”, które „nie ma nic wspólnego z prawdą, ani dbałością o bezpieczeństwo Gdańska”.

Kacper Płażyński zarzucił też władzom miasta brak polityki informacyjnej, aby np. przestrzec przed ryzykiem kąpieli w morzu.

„Mieszkańcy i turyści nawet nie zdają sobie sprawy, że mogą sobie bardzo poważnie zaszkodzić” – zaznaczył.

„Nic tego nie usprawiedliwia. To jest kwestia tego, że nasza władza w Gdańsku nie działa i nie troszczy się o gdańszczan, bo to nie wynik tylko z tego, że ona nie ma wyobraźni. Tutaj mówimy chyba nawet o tym, że ona nie wie, jak to robić. To są zaniechania, które trwają od wielu lat. Niestety, władze Gdańska chyba wychodziły z założenia, że nigdy nic złego się nie stanie. I w zasadzie miały rację, bo nic takiego nie powinno się wydarzyć. Czy ktoś sobie przypomina taką katastrofę w jakimkolwiek innym miejscu w Polsce? Ja o tym nie słyszałem” – stwierdził.

W czwartek przed południem SNG poinformowała, że w przepompowni zainstalowano nowy silnik i uruchomiono pompę. Firma podała, że zakończyła awaryjny zarzut ścieków do Zatoki, a późnym popołudniem lub wieczorem prawdopodobnie zakończy też spuszczanie nieczystości do Motławy.

PAP/RIRM

drukuj