fot. PAP/Adam Warżawa

K. Nawrocki: płk Mazguła ma problem ze zrozumieniem wydarzeń po 13 grudnia ‘81

Wojskowe Biuro Historyczne ujawniło dokumenty dotyczące płk. Adama Mazguły. Wojskowy i działacz tzw. Komitetu Obrony Demokracji nazwał niedawno stan wojenny „kulturalnym wydarzeniem” i zaznaczył, że nie brał w nim udziału.

W odpowiedzi na to wojskowe biuro upubliczniło m.in. opinię okresową wydaną przez zwierzchników pułkownika.

Czytamy w niej: „W okresie stanu wojennego wzorowo realizował stawiane przed nim zadania. W pełni popiera ideę socjalistycznej odnowy i akceptuje konieczność wprowadzenia stanu wojennego”.

Dr Karol Nawrocki z gdańskiego Instytutu Pamięci Narodowej wskazuje, że nazywanie stanu wojennego „kulturalnym wydarzeniem” jest niedopuszczalne.

– Jeśli ktoś twierdzi, że stan wojenny został wprowadzony w sposób „kulturalny”, to pozostaje jeszcze w poprzedniej epoce – w epoce systemu komunistycznego, w Polsce przed 1981 rokiem. Taka osoba na pewno ma problem z elementarną wiedzą historyczną, a być może także problem psychologiczny – nie ma empatii! Jeśli ktoś nie rozumie, że po 13 grudnia zginęło kilkadziesiąt osób, milicja i wojsko strzelały w Gdańsku, w Lubinie mordowały ludzi, którzy walczyli o Polskę wolną, suwerenną i niepodległą, a słowa „kulturalne” używa w tym kontekście wydarzeń, to być może ma problemy z empatycznym myśleniem i ze zrozumieniem tego, co wydarzyło się w Polsce po 13 grudnia 1981 – podkreśla dr Karol Nawrocki.

Warto zaznaczyć, że Adam Mazguła otrzymał awans na stopień pułkownika w ubiegłym roku, decyzją ówczesnego szefa Ministerstwa Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka.

RIRM

drukuj