K. Kawęcki: Macron mówił o Polsce głosem komisarzy unijnych i Angeli Merkel

Myślę, że Macron mówił o Polsce bardziej jako przedstawiciel klasy politycznej unijnej, głosem komisarzy unijnych czy nawet Angeli Merkel, a nie jako prezydent Francji – powiedział w programie „Polski Punkt Widzenia” na antenie Telewizji Trwam Krzysztof Kawęcki, wiceprezes Prawicy RP, odnosząc się do słów nowego prezydenta Francji Emmanuela Macrona o Polsce.

Krzysztof Kawęcki stwierdził, że mimo porażki wynik Marine Le Pen jest dla niej pozytywny. Odniósł się też do roli muzułmanów w minionych wyborach.

– Myślę, że ten wynik jest dla Marine Le Pen mimo wszystko pozytywny. Zarówno republikanie jak i socjaliści nawoływali do głosowania na Macrona. Ten front republikański był szerszy. Mam tutaj na myśli mocniejsze zaangażowanie się społeczności islamskiej. Już w 2012 roku 80% muzułmanów głosowało na Hollande’a, którego Macron jest w pewien sposób uczniem i kontynuatorem. Przywódca społeczności islamskiej, tzw. rektor wielkiego meczetu w Paryżu wezwał do przeciwstawienia się przeciwko – jak to nazwał – ksenofobii Marine Le Pen. Te głosy nie zdecydowały być może o zwycięstwie, ale pokazały, że za pięć lat to głosy muzułmanów mogą być decydujące – zaznaczył.

Wiceprezes Prawicy RP podkreślił także, że nie bez znaczenia dla rządów nowego prezydenta będą zbliżające się we Francji wybory parlamentarne.

– Wybory parlamentarne są bardzo ważne, mimo że mamy we Francji do czynienia z systemem półprezydenckim. Trudno kreować i realizować politykę wewnętrzną i zewnętrzną bez zaplecza politycznego. System polityczny we Francji jest natomiast bardzo specyficzny. Mamy tam do czynienia z ordynacją wyborczą, która była stworzona przeciwko frontowi narodowemu – powiedział gość „Polskiego punktu widzenia”.

Odnosząc się do słów nowego prezydenta Francji o Polsce Krzysztof Kawęcki zaznaczył, że mówił on głosem przywódców unijnych, a nie tylko jako prezydent Francji.

– W moim przekonaniu były to słowa, które wypowiadał w sposób świadomy i przemyślany i nie ograniczał się jedynie do retoryki wyborczej. Myślę, że mówił bardziej jako przedstawiciel klasy politycznej unijnej, głosem komisarzy unijnych czy nawet Angeli Merkel. Powiedział natomiast to, co myśli chyba cała Unia o Polsce, czyli o nałożeniu sankcji za nieprzestrzeganie wartości unijnych przez Polskę. Mówił też o Europie trzech prędkości i dwóch budżetach: dla strefy euro i krajów poza tą strefą – wskazywał wiceprezes Prawicy RP.

RIRM

drukuj