K. Godek: Zapomniano o tym, że co roku w Polsce 200 tys. osób uczestniczy w marszach prolajferskich

Czarne marsze, które zorganizowała lewica, […] wywołały rzeczywiście taką atmosferę, że na ulicach jest lewica. Jakoś zapomniano o tym, że rokrocznie w Polsce 200 tysięcy ludzi w różnych miastach, w różnych marszach organizacji prolajferskich bierze udział i że to jest liczba, która absolutnie przebija wszystkie feministyczne sabaty i manify – powiedziała w programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam Kaja Godek, prezes Fundacji Życie i Rodzina.

Kaja Godek podkreśliła, że organizacja marszów dla życia zawsze miała i ma sens.

Zaznaczyła, że osoby uczestniczące w marszach dla życia są obserwowani przez swoich oponentów, zaś ich obecność na manifestacjach pro-life jest świadectwem tego, że czarny marsz z października 2016 roku był wydarzeniem o marginalnym wymiarze.

– Jesteśmy obserwowani wszyscy, jako obrońcy życia, jako ludzie, którzy w ogóle opowiadają się za życiem, jesteśmy obserwowani przez tę drugą stronę. Myślę, że wyjście na ulicę jest takim bardzo istotnym elementem. Myślę, że każdy, kto tam pójdzie, daje jasne świadectwo i jasną deklarację, że to, co się działo w październiku ubiegłego roku, to był jakiś margines – stwierdziła Kaja Godek.

Prezes Fundacji Życie i Rodzina zwróciła uwagę, że protesty środowisk lewicowych będą trwały niezależnie od tego, jakie działania podejmą obrońcy życia.

– Jeśli chodzi o aktywność lewicy na ulicach, to będziemy mieli z nią do czynienia. To nie jest tak, że jeżeli się nie wprowadza ochrony życia czy jeżeli się nie zakazuje aborcji, to w jakiś sposób wytłumi się te protesty. Te protesty będą – tłumaczył gość „Polskiego punktu widzenia”.

Czarne marsze lewicy to nie jest inicjatywa oddolna, lecz starannie zaplanowana akcja marketingowa – akcentowała Kaja Godek.

– To nie jest jakiś ruch oddolny. To jest jakaś bajka, że ludzie się skrzykują na facebook’u. To jest bardzo precyzyjnie prowadzona akcja marketingowa, która ma wyprowadzić na ulicę osoby, które nie wiedzą, po co tam idą. One idą w emocji, idą, bo są poruszone jakimś hasłem, które zobaczyły, idą, bo idzie koleżanka – wyjaśniała Kaja Godek.       

Odnosząc się do przestoju w pracach nad ustawą zwiększającą ochronę życia autorstwa Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia prezes Fundacji Życie i Rodzina podkreśliła, że żądanie zwiększenia tej ochrony było już wielokrotnie artykułowane przez społeczeństwo.

– To, co się dzieje z tą ustawą pokazuje, że bardzo ciężko idzie realizowanie takiego postulatu, który już był tyle razy podnoszony przez społeczeństwo obywatelskie, przez różne ruchy, przez nacisk obywatelski. To jest bardzo przykre – oceniła Kaja Godek.

Lewica walczy z kolei o to, aby rozszerzyć możliwość dokonywania tzw. aborcji tak, aby legalne stało się zabijanie dzieci poczętych do 12 tygodnia ciąży bez żadnej przyczyny – wskazywała Kaja Godek.

– Wcale już nie chodzi o to, żeby utrzymać obecną ustawę. Lewica mówi, że utrzymanie obecnej ustawy to horror dla kobiet. Mówi się jasno, że chcą tego, co się nazywa standardem europejskim, czyli możliwości zabijania dziecka bez żadnej przyczyny do 12 tygodnia ciąży – mówiła gość „Polskiego punktu widzenia”.

RIRM

drukuj