fot. PAP/Jacek Bednarczyk

Jugendamt przegrał w sądzie. Dzieci Kowalskich zostaną w Polsce

Kończy się gehenna państwa Kowalskich, którym niemiecki Jugendamt odebrał dzieci. Sąd Rejonowy w Bytomiu nie zgodził się, aby trafiły one z powrotem do Niemiec. W toku śledztwa wyszły na jaw szokujące fakty.  

Odebrane polskiemu małżeństwu w Niemczech dwie kilkuletnie dziewczynki były molestowane seksualnie przez niemieckich opiekunów. Od 2009 roku Aneta i Jacek Kowalski mieszkali wraz ze swymi dziećmi w Hanowerze. Musieli jednak stamtąd uciekać, gdyż niemieckie władze odebrały im dzieci. Jugendamt chciał, by polski sąd nakazał przewiezienie ich do Niemiec. Sąd w Bytomiu się nie zgodził.

– Takiego uczucia nie miałam od trzech lat. Od trzech lat nie czułam takiej ulgi, takiej radości, takiego szczęścia. Plany już są, teraz bardzo dalekie. Będziemy mogli w domu już siedzieć spokojnie, wychodzić na spacery – mówi Aneta Kowalski, matka dzieci.

Polska rodzina mieszkała w Hanowerze od 2005 roku. W Polsce urodził się Gabriel (16 lat); Julia (8 lat) i Viktoria (5 lat) przyszły na świat już w Niemczech. Pod koniec 2013 roku Jugendamt, niemiecki urząd do spraw wychowania dzieci i młodzieży, na podstawie decyzji sądu, umieścił Gabriela w ośrodku wychowawczym, a jego siostry w rodzinie zastępczej. Zdeterminowani rodzice po 3 latach bezskutecznej walki, w styczniu 2015 roku uprowadzili dzieci do Polski.

– Doszło do bezprawnego uprowadzenia małoletnich: Gabriela, Wiktorii i Julii Kowalski, przy czym należy mieć w polu widzenia treść artykułu 13 pkt 5 pkt b cytowanej Konwencji, zgodnie z którym obowiązek wydania małoletniego dezaktualizuje się, jeżeli istnieje poważne ryzyko, że powrót dziecka naraziłby je na szkodę fizyczną i psychiczną – powiedziała sędzia Katarzyna Janik.

Na podstawie licznych opinii psychologiczno-pedagogicznych Sąd orzekł również, że w Polsce przy rodzicach dzieci czują się bezpiecznie, a powrót do Niemiec byłyby dla nich przeżyciem traumatycznym. Prokuraturze udało się ustalić, że dziewczynki przebywając u swych niemieckich opiekunów wielokrotnie padły ofiarą molestowania i przemocy seksualnej. Psycholog potwierdził wiarogodność zeznań dzieci.

Ich mama podczas spotkań zauważyła, że dziewczynki mają siniaki i skaleczenia świadczące o stosowanej przemocy, są zaniedbane, wygłodzone i rozchwiane emocjonalnie. Dlatego rodzice podjęli desperacki krok i uprowadzili własne dzieci. W walce o odzyskanie dzieci rodzinę Kowalskich wspierały różne organizacje, między innymi Komitet Obrony Rodziców i Dzieci.

Jugendamty już na początku XX wieku, po wojnie opiekowały się trudną młodzieżą. W swoim systemie wychowawczym po 1933 roku wykorzystali je naziści. Obecnie ich działalność nadzorują władze niemieckich landów. Urzędy znane są z tego, iż odbierają dziesiątki tysięcy dzieci rocznie. W Komisji Petycji w Parlamencie Europejskim jest kilkaset wniosków, które wyraźnie wskazują na
ogromny problem związany z funkcjonowaniem tej niemieckiej instytucji.

TV Trwam News/RIRM

drukuj