fot. kromkachleba.caritas.pl

Jezus rodzi się po to, żeby człowiek nie był sam

Święta to czas, kiedy spotykamy się w rodzinnym gronie, by nikt w tym szczególnym czasie nie był sam. Dlatego pamiętajmy o osobach samotnych, starszych czy chorych. Gdy ktoś zapuka do naszych domów, przyjmijmy go i otwórzmy mu nie tylko drzwi, ale także nasze serca.

Chrystus rodzi się po to, aby nikt z nas nie czuł się samotny. Są jednak takie momenty w życiu, kiedy dotyka nas zwyczajna ludzka samotność. Dzieje się tak z różnych powodów – nieporozumień z najbliższymi, podczas choroby czy zawodowych porażek.

– Poczucie samotności niezwykle obezwładnia, pozbawia jakby tej motywacji do tego, żeby dalej walczyć w życiu. I z tego punktu widzenia, Boże Narodzenie dzisiaj trzeba widzieć również przez ten pryzmat. Emmanuel – Bóg z nami. Chrystus po to się rodzi, po to wkracza w historię tego świata, żeby rzeczywiście być z nami, żeby nam nieustannie towarzyszyć w naszym życiu – powiedział ks. bp Rafał Markowski, bp pomocniczy archidiecezji warszawskiej.

A to, na ile Chrystus będzie obecny w naszym życiu, zależy tylko od każdego z nas.

– Na ile Go poważnie potraktujemy, na ile wprowadzimy w nasze życie i na ile będzie nam towarzyszyć. Ale ten zamiar Bożego planu jest właśnie taki. Nie po to Chrystus przyjmuje naturę ludzką, żeby się od nas izolować, ale przyjmuje tę naturę ludzką po to, żeby być blisko nas. I po to, żeby być z nami zawsze – stwierdził ks. bp Rafał Markowski.

To się przykłada na wymiar czysto ludzki – gromadzą się rodziny, a przy wigilijnym stole zostawia się puste miejsce. Wszystko po to, żeby nikt nie czuł się samotny.

Nie chodzi o jednorazowy akt miłosierdzia. Chodzi o to, żeby każdy z nas widział, że są tacy, którzy rzeczywiście nas kochają, troszczą się o nas i zawsze są nam gotowi pomóc. (…) Boże Narodzenie odkrywane w ten sposób ma szanse dać każdemu poczucie tego, że nie jesteśmy naprawdę sami – zaznaczył ks. Biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej.

TV Trwam News/RIRM

drukuj