fot. sxc.hu

Janusz Szewczak: Euro to waluta dla krajów bogatych i silnych

Zanim Polska wejdzie do strefy euro powinna wzmocnić konkurencyjność i poprawić rynek pracy – powiedział Marek Belka, prezes NBP.

Podczas wykładu w Waszyngtonie, mówił on, o powodach, dla których Polska nie powinna spieszyć się z przyjęciem euro. Jak stwierdził, obecnie „jest zbyt wiele niepewności w strefie euro, istnieje ryzyko, że po wejściu do euro może dojść do „deflacji czy niskiej inflacji” – ocenił prezes NBP.

Nie wiadomo też, jak stwierdził, czy po wejściu do eurolandu zadziałałyby instrumenty zapobiegające wpadnięciu Polski w tzw. bańkę kredytową. To dobry głos ws. przyjęcia euro, w debacie na ten temat, trzeba wskazać na bilans strat i zysków. Euro to przede wszystkim waluta dla krajów bogatych
i rozwiniętych gospodarczo – mówi Janusz Szewczak, analityk gospodarczy.

– Można się cieszyć, że prezes NBP widzi realia w przeciwieństwie do wielu obecnie rządzących polityków. Strefa euro sama dzisiaj jest w bardzo poważnych tarapatach. W Grecji, Portugalii, Hiszpanii żaden kryzys się nie skończył. Te kraje mimo, że mają wspólną walutę, że mają walutę euro będą jeszcze przez dziesięciolecia walczyć z nędzą, biedą, z zadłużeniem. Euro to waluta dla krajów bogatych i silnych. Na euro skorzystały takie kraje jak Niemcy czy Holandia, natomiast jest to waluta wyjątkowo niebezpieczna dla krajów słabych, dla krajów nadganiających, waluta powodująca utratę konkurencyjności – podkreśla Janusz Szewczak.

Według prezesa NBP reform wymaga też polski rynek pracy, „który jest elastyczny, ale tandetny”. Polska ma znacznie niższy wskaźnik zatrudnienia niż w krajach północnej Europy, a część osób pracuje w szarej strefie.

RIRM

drukuj