fot. PAP/Jakub Kamiński

Jakie są prawdziwe intencje liderów protestu nauczycieli?

Kolejne fiasko rozmów rządu ze związkami reprezentującymi nauczycieli rodzi pytania o intencje liderów protestu. Trudno nie odnieść wrażenia, że zabiegają oni nie o interesy nauczycieli, ale polityków opozycji.

Lider strajku nauczycieli nigdy nie ukrywał swoich sympatii politycznych.

– Kochany Panie Grzegorzu, dziękuje za zaproszenie – powiedział Sławomir Broniarz na radzie Krajowej Platformy Obywatelskiej  w 2017 roku.

Rok wcześniej prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego szedł ramię w ramię z liderami opozycji oraz KOD- u w marszu „Jesteśmy i będziemy w Europie”.

– Coraz gorzej jest wytłumaczyć uczniom zasady funkcjonowania demokratycznego państwa- mówił wówczas prezes ZNP.

Politolog dr Lucyna Kulińska przypomina, skąd wywodzi się ZNP.

– Pan Broniarz reprezentuje ZNP, który zawsze był związany z twardym jądrem komunizmu,  był związany i z partiami lewicowymi – zauważyła dr Lucyna Kulińska.

Strajk nauczycieli ma charakter polityczny –ocenił dr Andrzej Kołakowski.

– Wydaje mi się niegodziwym, że do własnych karier politycznych czy własnych interesów politycznych wykorzystuje się dzieci – akcentował dr Andrzej Kołakowski.

W ZNP zbliżają się wybory na szefa związku, którym nadal chce być Sławomir Broniarz. Czeka nas też maraton wyborów ogólnokrajowych – przypomniał dr Jakub Koper.

– Opozycja bardzo skrzętnie lubi wykorzystywać takie protesty po to, żeby zyskać dla siebie poparcie, szczególnie przed wyborami, kiedy jest to gorący okres i pewne argumenty merytoryczne nie przebiją się – wyjaśnił dr Jakub Koper.

Tak było m.in. w trakcie słynnego protestu pielęgniarek w 2007 roku. Ewa Kopacz przynosiła wtedy kanapki do białego miasteczka. Po zwycięskich dla Platformy Obywatelskiej wyborach zapomniała o ich postulatach.

Prezes Broniarz nie jest zaangażowany politycznie – stwierdziła Joanna Kluzik – Rostowska z PO.

– Szef ZNP jest szefem ZNP – powiedziała.

Polityk była w rządzie PO – PSL ministrem edukacji. Związek Nauczycielstwa Polskiego było dla niej bardzo wyrozumiałe, mimo że w 2012  roku zamrożono nauczycielskie wynagrodzenia.

– My po prostu rozmawialiśmy, dlatego nigdy nie dochodziło do tak dużych napięć – tłumaczyła Joanna Kluzik-Rostkowska.

Protest to oddolna inicjatywa – wskazała z kolei przewodnicząca Nowoczesnej, Katarzyna Lubnauer.

– Nie ma takiej siły, która mogła by spowodować taki protest. On wynika z desperacji i determinacji nauczycieli- wyjaśniła Katarzyna Lubnauer.

Decyzje polityków PO potwierdzają jednak, że partia ściśle współpracuje z ZNP. Związek zablokował podwyżki dla nauczycieli w Warszawie, które obiecał w trakcie kampanii prezydent Rafał Trzaskowski.

Była decyzja, żeby je wprowadzić już od tego miesiąca, natomiast ZNP poprosił nas o chwilę zwłoki – przyznał Rafał Trzaskowski.

Wniosek jest jeden  – powiedział poseł Jan Mosiński z Prawa i Sprawiedliwości.

– Ten cały scenariusz strajku został opracowany w gabinecie szefa Platformy Obywatelskiej  Grzegorza Schetyny, więc poniekąd również PO bierze odpowiedzialność za ten strajk i za to, że wykorzystuje się dzieci do osiągnięcia celów politycznych – podkreślił Jan Mosiński.

Wielu nauczycieli bardzo zaangażowało się w protest. Dr Lucyna Kulińska pyta jednak, czy pedagodzy zdają sobie sprawę z tego, że są elementem politycznej rozgrywki, a kierunek, w jakim są prowadzeni, będzie dla nich niekorzystny.

– Będą wielkimi przegranymi, bo zostaną wykorzystani i są wykorzystani w tej grze, zniechęcą do siebie rodziców i tych starszych uczniów, jeśli coś pójdzie z tymi egzaminami nie tak – zaznaczyła dr Lucyna Kulińska.

Jutro rano okaże się, czy nauczyciele pozwolą uczniom gimnazjów spokojnie napisać ważny egzamin, czy pozostawią ich samym sobie.

TV Trwam News/RIRM

drukuj