fot. wikipedia

Jaki los czeka Stocznię Gdańsk?

Wiceminister Skarbu Państwa Rafał Baniak, powiedział dziś w Sejmie, że los stoczni nie jest przesądzony; wszystko zależy teraz od zachowań, umiejętności zarządczych prywatnego właściciela.

O trudną sytuację firmy podczas pytań bieżących w Sejmie pytali podsekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Rafała Baniaka politycy PiS.

Poseł Zbigniew Kuźmiuk domagał się wyjaśnień w związku z dokumentem, który przygotowała agencja PR. Chodziło o schemat kampanii informacyjnej, która według medialnych doniesień miałaby zdjąć z ARP odpowiedzialność za ewentualną upadłość stoczni.

– Myślą przewodnią tego dokumentu było to, że do Stoczni Gdańskiej ciągle trzeba dosypywać środki finansowe. Według tego, co udało nam się ustalić o żadnym dosypywaniu pieniędzy publicznych nie ma tutaj mowy. Pomiędzy inwestorem ukraińskim a agencją doszło do porozumienia. Inwestor wyłoży ok. 80 mln zł gotówką, natomiast pozostałe pieniądze potrzebne w tym procesie restrukturyzacyjnym miałyby pochodzić ze sprzedaży gruntów albo hali fabrycznej na rzecz prywatnego inwestora. Ta hala byłaby leasingowana na rzecz stoczni. Okazuje się, że agencja najpierw zaakceptowała ten pomysł i popierała go, ale w pewnym momencie od tego odstąpiła – zwrócił uwagę poseł Zbigniew Kuźmiuk.

Rafał Baniak odpowiadając na pytanie powiedział, że Ministerstwa Skarbu Państwa nie interesują działania pijarowskie; interesują jedynie działania na rzecz funkcjonowania polskiego przemysłu stoczniowego, jeżeli dają trwałe miejsca pracy.

Wiceminister stwierdził, że zna deklarację większościowego udziałowca stoczni według którego potrzeba 180 mln zł. Jednak – jak powiedział – w ocenie analityków potrzebna jest dwukrotnie wyższa kwota. Podkreślał, że oprócz deklarowanych przez Siergieja Tarutę 80 mln zł, brakujące 100 ml zł może pochodzić od strony prywatnego właściciela bądź prywatnego kapitału.

Rafał Baniak dodał, że udzielenie pomocy publicznej jest możliwe raz na 10 lat, a taka pomoc została udzielona. Przekroczyła dziś 0,5 mld zł od podatnika.

– Na tę kwotę składają się różnego typu wydatki. Były to różnego rodzaju zobowiązania, poręczenia, gwarancje jak i zaangażowanie gotówkowe. W ostatnim okresie również transakcje – mówił Rafał Baniak.

Poseł Andrzej Jaworski, były prezes stoczni, nie zgodził się ze stwierdzeniem, że firma otrzymała od rządu 500 mln zł.

– Stwierdzenie, z którym nie mogę się zgodzić: powiedział pan „Stocznia Gdańska otrzymała 500 mln zł od polskiego podatnika”. Proszę powiedzieć, kiedy te pieniądze trafiły do Stoczni Gdańskiej, kto je przelał, na jakie konto bankowe – żebyśmy tę sprawę wyjaśnili. Jeżeli polski podatnik został obciążony 500 mln zł, to powinniśmy o tym wiedzieć; jeżeli nie, to proszę się z tych słów wycofać – podkreślał poseł Andrzej Jaworski.

RIRM

 

drukuj