fot. flickr.com

J. Szewczak: Ustawa spreadowa nie rozwiązuje problemu frankowiczów

Sejm zajmie się po południu prezydenckim projektem tzw. ustawy spreadowej. Przewiduje on, że banki będą musiały zwrócić swoim klientom różnicę między dopuszczalnym spreadem a tym, który w rzeczywistości pobrały.

Prezydencka propozycja zakłada wprowadzenie limitu kwotowego w wysokości 350 tys. zł, który jest wysokością kapitału kredytu, w stosunku, do której konsument jest uprawniony do żądania pomniejszenia kapitału lub zwrotu nadpłaty.

Klient będzie mógł w terminie sześciu miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy wnioskować o zwrot spreadów. Uprawnionym do złożenia wniosku będą również klienci, których umowa kredytowa już wygasła.

Poseł Janusz Szewczak, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Finansów Publicznych obawia się, że jeśli kurs franka wzrośnie, to ustawa nie rozwiąże problemów.

– Są duże wątpliwości, co do tego, czy kredyt frankowy w ogóle jest kredytem. Jest wyrok sądu w Toruniu, bodajże z wczorajszego dnia, który stwierdza nieważność całej umowy kredytowej. Właściwie przewalutowuje ten kredyt na złote. Ludzie, którzy 15 lat spłacają kredyt – dzisiaj nadal mają do zwrócenia o połowę więcej niż wzięli. To absolutnie nienormalne i ustawa spreadowa zupełnie nie rozwiązuje tej kwestii. Nadal pozostają olbrzymie wyzwania dla działań instytucji publicznych – informuje Janusz Szewczak.

Projekt ma obejmować umowy kredytu zawarte od 1 lipca 2000 roku do wejścia w życie „ustawy antyspreadowej” tj. 26 sierpnia 2011 roku.

Kancelaria Prezydenta projekt ustawy złożyła w Sejmie w sierpniu. Kancelaria szacowała wówczas, że koszty tej operacji dla banków wyniosą  od 3 do 4 mld zł.

RIRM

drukuj