fot. PAP/Adam Warżawa

J. Sasin: Osoby zakłócające spotkania z politykami PiS to zorganizowane bojówki

Osoby zakłócające spotkania z politykami Prawa i Sprawiedliwości to zorganizowane bojówki, które chcą uniemożliwić naszą rozmowę z Polakami – powiedział dzisiaj szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin.

Jacek Sasin odniósł się w ten sposób do przepychanek, do jakich doszło w niedzielę podczas spotkania premiera Mateusza Morawieckiego z mieszkańcami Gdańska.

„Widać wyraźnie, że jest to zorganizowana akcja. (…) To są zorganizowane bojówki, które jeżdżą za politykami PiS, to ciągle te same twarze, ciągle te same osoby” – powiedział Jacek Sasin w radiowych Sygnałach Dnia.

W jego ocenie, jedynym celem tych „akcji” jest uniemożliwienie politykom Prawa i Sprawiedliwości rozmowy z Polakami, której – według niego – „panicznie boi się opozycja”.

„To są działania, które nie skłaniają nas w tej chwili do refleksji, że z drugą stroną, z opozycją, można w jakikolwiek rozsądny, merytoryczny sposób rozmawiać” – oświadczył.

Zdaniem szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów, grupy zakłócające spotkania chcą wywołać w ten sposób przeświadczenie w kraju i za granicą, że politycy PiS są niechętnie przyjmowani w wielu miejscach w Polsce oraz „zmobilizować polityków europejskich do zajęcia bardziej stanowczego stanowiska wobec polskiego rządu”.

Jacek Sasin zapewnił, że osoby przychodzące na spotkania „bardzo pozytywnie” odnoszą się do przekazu PiS i prowadzonej w ich trakcie rozmowy.

Do przepychanek w Gdańsku doszło w niedzielę po zakończeniu wystąpienia premiera w sali BHP Stoczni Gdańskiej, gdy zaczęły się pytania z sali. Morawiecki był pytany m.in. o trwający w Sejmie protest osób niepełnosprawnych. Podczas odpowiedzi premiera na to pytanie, część osób zgromadzonych w sali wyjęła egzemplarze konstytucji i transparenty m.in. z napisami: „Pycha i Szmal”, „Wspieramy protest niepełnosprawnych w Sejmie”. Wznoszono też okrzyki: „kłamca”, „Solidarność”, „Lech Wałęsa”. Odpowiadając na te okrzyki stronnicy szefa rządu śpiewali „Sto lat” i krzyczeli „Bolek” oraz „Mateusz”.

Obie grupy zaczęły przepychać się i wzajemnie obrażać. Sytuację próbowała uspokoić rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska; premier w asyście policji opuścił salę żegnany brawami części sali.

Jak poinformowała PAP po zdarzeniu policja, na sali BHP nie było interwencji funkcjonariuszy, nie zgłoszono też żadnego zawiadomienia o tym, że ktoś w sali został pokrzywdzony. St. asp. Mariusz Chrzanowski z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku powiedział PAP, że na prośbę Służby Ochrony Państwa funkcjonariusze policji pomogli jedynie na zewnątrz Sali BHP Stoczni Gdańskiej utworzyć kordon, dzięki któremu premier mógł bezpiecznie opuścić miejsce spotkania.

PAP/RIRM

drukuj