J. Sasin: Nie ma mowy, żeby polski rynek pracy został otwarty bez ograniczeń

Nie ma mowy, żeby polski rynek pracy został otwarty bez ograniczeń, dyskutujemy jednak jak zapełnić ubytki pracowników, bo to realny problem – powiedział szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin.

Polityk odniósł się w ten sposób do doniesień dotyczących zatrudniania w Polsce migrantów.

Prasa informowała w ostatnich miesiącach m.in., że we wrześniu ma zostać ogłoszona nowa polityka migracyjna. Miałyby się w niej znaleźć m.in. zachęty dla studentów i wysoko wykwalifikowanych pracowników z innych krajów.

Nasza linia w zakresie polityki migracyjnej się nie zmienia – podkreślił Jacek Sasin.

– My dzisiaj dyskutujemy rzeczywiście o tym, jak zapełnić ubytki na rynku pracy. Mamy z tym realny problem, to nie jest żadna tajemnica, to zgłaszają przedsiębiorcy. Mamy również pewne wyliczenia ekspertów, którzy wieszczą, że w perspektywie najbliższych kilku lat jest to główne zagrożenie dla dynamicznego rozwoju Polski. Nasze rozmowy koncentrują się przede wszystkim na tym jak zbudować zachęty do tego, żeby Polacy, którzy wyemigrowali w poprzednich latach – i dzisiaj budują gospodarki innych krajów Unii Europejskiej – chcieli wrócić do Polski – zaznaczył Jacek Sasin.

Dopiero w dalszej kolejności – jak dodał Jacek Sasin – jest rozmowa, bez konkretnych ustaleń o tym, jakim ewentualnie grupom cudzoziemców pozwolić, zezwolić na to, aby podjęli pracę w Polsce.

Szef Komitetu Stałego Rady Ministrów zaznaczył, że mowa jest raczej o ułatwieniach dla tych, którzy już w Polsce pracują. Chodzi m.in. o obywateli Ukrainy czy Białorusi.

RIRM

drukuj