PAP/Darek Delmanowicz

J. Kaczyński poparł kandydatów Zjednoczonej Prawicy na prezydenta Mielca i Sanoka

Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią wojny, chcemy współpracy – mówił Jarosław Kaczyński najpierw w Mielcu, a później w Sanoku, gdzie wsparł kandydatów Zjednoczonej Prawicy przed II turą wyborów samorządowych. Dalszej koalicji w sejmikach chcą liderzy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, co zapowiedzieli na wspólnej konferencji w Chorzowie.

Za osiem dni druga tura wyborów samorządowych.

– Te wybory przyniosły nam ogromny sukces, tych zmian w samorządach jest bardzo, bardzo dużo – to pierwsze wnioski, o których w Sanoku mówił Jarosław Kaczyński.

Prezes PiS przed drugą turą wyborów samorządowych poparł kandydaturę Tadeusza Pióro. Sam kandydat ubiega się o drugą kadencję.

– „Tak” dla dalszego rozwoju Sanoka – akcentował Tadeusz Pióro.

Ten rozwój ma zagwarantować m.in. przejęcie sanockiej fabryki autobusów „Autosan” przez spółkę PGE.

– Czyli wielką firmę energetyczną, po to, by rozpocząć tam supernowoczesną produkcję autobusów elektrycznych – podkreślił Jarosław Kaczyński.

Bój o władzę wciąż toczy się także w Mielcu, gdzie kandydat PiS-u Fryderyk Kapinos zmierzy się z Jackiem Wiśniewskim.

– Nie może być tak w Mielcu, że zza pleców pana Wiśniewskiego rządził stary układ. Trzeba to zmienić – zaznaczył prezes PiS.

Rozbijanie układów to jedno z głównych haseł, z jakim do wyborów idzie Prawo i Sprawiedliwość. Sam kandydat tej partii Fryderyk Kapinos rządzi miastem od pół roku. I jak sam mówi, to pół roku walki o czyste powietrze, próba przyciągnięcia nowych inwestycji i współpraca z Agencją Rozwoju Przemysłu.

– Tutaj chcemy wybudować nowoczesny biurowiec, żeby mieszkańcy młodzi, wykształceni nie musieli opuszczać Mielca, ale tu znajdowali zatrudnienie, otwierali swoje firmy – zadeklarował Fryderyk Kapinos.

Kampanii wyborczej przed drugą turą wyborów samorządowych towarzyszy zdecydowanie bardziej zacięta batalia; batalia o sejmiki i zbudowanie koalicji. Na Śląsku wolę współpracy potwierdziły Koalicja Obywatelska i PSL.

– Polskie Stronnictwo Ludowe to jest partia, z którą mamy bardzo dobre doświadczenie współpracy w samorządach wszystkich szczebli – zapewnił przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna.

Dziś Platforma wspólnie z PSL-em przekonują, że nie zgodzą się na podporządkowanie samorządu władzy centralnej, a właśnie o to oskarżają Prawo i Sprawiedliwość.

– Niektórzy marzyli o tym, żeby dzisiaj Polskiego Stronnictwa Ludowego nie było, żeby wyeliminować je z życia publicznego. Ta operacja się nie powiodła – ocenił prezes PSL Władysław Kosiniak – Kamysz.

Ale i tak – właśnie w tych wyborach – PSL straciło ogromne wpływy w samorządzie. Politycy tej partii już wcześniej przekonywali, że żadnej koalicji z PiS-em nie będzie. Co innego wynika jednak z medialnych doniesień. W mazowieckim i śląskim PiS-owi zabrakło niewiele, by rządzić samodzielnie. Na Dolnym Śląsku realna jest koalicja z Bezpartyjnymi Samorządowcami.

– Prawo i Sprawiedliwość – wbrew temu, co mu się przypisuje i co mu się próbuje narzucić – nie jest partią wojny, ale jest partią pracy, współpracy. My chcemy współpracować – podkreślił Jarosław Kaczyński.

To sygnał, który prezes PiS wysłał zarówno z Mielca, jak i z Sanoka. Ale nie spotkał się on z odpowiedzią liderów innych ugrupowań politycznych. Być może chęć współpracy zadeklarują pojedynczy radni, o co zabiega Prawo i Sprawiedliwość.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj