fot. PAP/Jakub Kamiński

J. Kaczyński poparł apele aby przed Pałacem Prezydenckim stanął krzyż

Prezes PiS-u Jarosław Kaczyński – podczas comiesięcznego spotkania upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej – poparł apele Polaków, aby przed Pałacem Prezydenckim stanął krzyż.

Po tragedii z 10 kwietnia 2010 roku krzyż postawili tam harcerze. Modlili się przed nim Polacy pogrążeni w żałobie.

Jarosław Kaczyński podkreślił, że upamiętnienie tragedii smoleńskiej, poległych, śp. Lecha Kaczyńskiego nie zostało jeszcze osiągnięte. Dodał, że budowa pomników to przedsięwzięcie na dłuższy czas.

W tym kontekście były premier przyznał, że słuszna jest inicjatywa tych, którzy chcą się zwrócić do prezydenta o to, aby zgodził się na postawienie krzyża. Chodzi o teren należący do Pałacu Prezydenckiego.

– Stanął tutaj wtedy, przed pięciu i pół laty z inicjatywy harcerzy. Później były wydarzenia, o których nie chciałoby się pamiętać. Nie chodzi o żaden tryumf, a tym bardziej o żaden odwet. Chodzi o zwykłą przyzwoitość i sprawiedliwość. Wieżę, że będzie ona przywrócona, najpierw tym jednym aktem, a później kolejnymi – podkreślił prezes PiS-u.

Jarosław Kaczyński powiedział, że kwestię wyjaśnienia i upamiętnienia tej katastrofy należy doprowadzić do końca etapami. Zapowiedział też, że comiesięczne marsze będą nadal organizowane aż do czasu, gdy tragedia smoleńska zostanie godnie upamiętniona.

Wcześniej Eucharystii w archikatedrze warszawskiej przewodniczył ks. bp Michał Janocha. W homilii biskup pomocniczy warszawski zwrócił uwagę, że dzisiejsza Polska jest terenem zmagania o historyczną pamięć. Podkreślił, że jednym z jej symboli stał się Katyń, a z nim nierozerwalnie związała się data katastrofy smoleńskiej, w której zginęli różni ludzie, będący strażnikami narodowej pamięci. WIĘCEJ

We Mszy św. uczestniczyli: prezydent Andrzej Duda, a także m.in. bliscy ofiar katastrofy smoleńskiej i politycy PiS-u.

RIRM

drukuj