fot. PAP/Paweł Supernak

J. Gowin: wprowadzane reformy rozminęły się z potrzebami nauki i uczelni

Szkolnictwo wyższe za czasów rządów PO i PSL przeszło dwie próby reform, ale autorytarny sposób ich wprowadzania i tempo zmian spowodowały, że treść reform rozminęła się z potrzebami nauki i uczelni – powiedział w Sejmie wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, przedstawiając bilans rządów PO-PSL w obszarze nauki i szkolnictwa wyższego.

Szef Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego ocenił, że kroki podejmowane przez poprzednią ekipę, mające na celu przeprowadzenie reformy szkolnictwa wyższego, były nieefektywne.

„Ogromny wysiłek, który podjęto w poprzednich ośmiu latach, żeby zreformować zarówno szkolnictwo wyższe, jak i system nauki w Polsce nie tylko nie przyniósł korzystnych rozwiązań, ale niestety w tym czasie cofnęliśmy się w stosunku do konkurencji. To nie jest teza polityczna. Tę tezę uzasadniają kryteria takie jak miejsce Polski w rankingach uczelni czy w rankingach innowacyjności. Dzisiaj zaczynamy nie od punktu wyjścia, zaczynamy od konieczności nadrobienia regresu” – powiedział szef resortu nauki.

Jarosław Gowin przypomniał, że szkolnictwo wyższe w latach 2011-2014 przeszło dwie głębokie próby reformy.

„Intencje tej reformy były pozytywne. Chodziło z jednej strony o dostosowanie systemu szkolnictwa wyższego do systemu bolońskiego, z drugiej zaś o wypracowanie obiektywnych kryteriów oceny działalności naukowej i działalności dydaktycznej umożliwiającej wzrost konkurencyjności między uczelniami. Gorzej jest, jeżeli chodzi o efekty” – podkreślił minister.

Jego zdaniem jedną z przyczyn fiaska reform był ,,arbitralny sposób wprowadzania zmian”. Jak mówił, podstawą do tych reform był raport przygotowany przez jedną z międzynarodowych firm doradczych.

„Jednak zarówno treść tego raportu, ale też zakres wprowadzanych reform, nie były konsultowane ze środowiskiem akademickim” – mówił  Gowin.

Przypomniał również, że skrajnym przykładem autorytaryzmu ówczesnego resortu (kierowanego przez Barbarę Kudrycką) był przypadek kontroli, którą próbowano skierować do Uniwersytetu Jagiellońskiego, dotyczącej pracy magisterskiej Pawła Zyzaka.

Książka Pawła Zyzaka ,,Lech Wałęsa. Idea i historia”, oparta była na jego obronionej w 2008 roku na Wydziale Historycznym UJ pracy magisterskiej. W książce Zyzak napisał m.in., że Lech Wałęsa był agentem SB i w czasach młodości miał nieślubne dziecko. Po publikacji ówczesna minister nauki Barbara Kudrycka złożyła wniosek do Państwowej Komisji Akredytacyjnej o kontrolę na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Potem ten wniosek wycofała.

„Autorytarny styl wprowadzania zmian ustał w momencie objęcia urzędu ministra nauki przez Lenę Kolarską-Bobińską. Problem polegał na tym, że wtedy wszystkie rozstrzygnięcia legislacyjne były już gotowe. Tymczasem treść tych rozstrzygnięć jaskrawo rozmija się z potrzebami polskich uczelni i polskiej nauki” – zaznaczył Jarosław Gowin.

Dziś – jak ocenił – polskie uczelnie uginają się pod jarzmem przeregulowania.

„W tej chwili finalizujemy próbę zdjęcia z uczelni tego ogromnego ciężaru nikomu niepotrzebnych obowiązków administracyjnych” – powiedział.

Dodał, że proces ten przebiega we wsparciu m.in. posłów opozycji.

Zdaniem Gowina dodatkowym problemem, towarzyszącym wprowadzanym zmianom, było tempo ich wprowadzania, skutkujące gigantycznym chaosem.

„Ustawa o szkolnictwie wyższym podlegała tylu nowelizacjom, że obecnie w wielu punktach jest nieczytelna. W środowisku akademickim panuje powszechny konsens (..) co do tego, że potrzebna jest nowa ustawa” – dodał.

Gowin w swoim wystąpieniu zwracał też uwagę na takie mierniki efektów działań jak światowe rankingi poziomu uczelni.

„Najlepsza polska uczelnia w rankingu szanghajskim jest w 4. setce. A niestety z roku na rok ta pozycja się obniża” – powiedział.

Zwrócił uwagę, że mimo wydania wielu miliardów złotych na innowacyjność w rankingu innowacyjności Polska spadła do najniższej kategorii w Unii Europejskiej. Polska uzyskała też zaledwie 15 najbardziej prestiżowych europejskich grantów, przyznawanych przez Europejską Radę ds. Badań Naukowych (European Research Council – ERC), kiedy np. mniejsze od nas Węgry mają ich 35.

„Mamy wybitne instytuty badawcze, które są niedofinansowane, i mamy instytuty badawcze tylko z nazwy, żyjące np. z najmu nieruchomości. Znalazły się one w obszarze całkowitego braku kontroli ze strony państwa. Przyjęte rozwiązania prawne spowodowały, że państwo pozbawiło się jakichkolwiek instrumentów wpływania na kształt działalności instytutów badawczych. Ogromny potencjał naukowy skupiony w tych instytutach jest rozproszony i niewykorzystywany” – mówił Gowin.

Zwrócił uwagę, że wiele imponujących pod względem sprzętu naukowego laboratoriów i centrów badawczych ,,świeci pustkami”.

„Budując te centra, nie zapewniano środków niezbędnych na ich funkcjonowanie” – mówił minister.

Jednym z takich centrów – dodał – jest wrocławskie Centrum EIT+, które nie ma dziś środków na prowadzenie badań i codzienne funkcjonowanie.

Jak przyznał Gowin, oznaki niegospodarności czy nieprawidłowości finansowych dostrzegł tylko w jednym obszarze działań poprzedniego szefostwa resortu nauki – w obszarze finansowania Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Zaznaczył, że to jego poprzedniczka minister Lena Kolarska-Bobińska, jeszcze w ostatnich dniach swojego urzędowania na stanowisku szefowej resortu nauki, zleciła audyt w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju.

„Ten audyt niestety potwierdził nieprawidłowości związane przede wszystkim z grupą programów BRIdge. Tam doszło do takich sytuacji, jak przekroczenie o 90 mln zł kwoty umów na finansowanie. Tych 90 mln w budżecie NCBR nie ma” – powiedział Gowin.

Jak wyjaśnił, dochodziło m.in. do konfliktu interesów i do nierównego traktowania wnioskodawców.

„Efektem audytu (…) jest skierowanie przeze mnie wniosku o podjęcie działań, o wszczęcie czynności ze strony Centralnego Biura Antykorupcyjnego” – dodał Gowin.

Minister powiedział, że prawdopodobnie do nieprawidłowości w NCBR mogło też dojść przy wydawaniu środków na promocję. Jak przyznał, niewspółmiernie duża część tych środków trafiała do ,,określonej grupy mediów”, wśród których znalazła się np. ,,Gazeta Wyborcza” czy ,,Newsweek”, a także portal internetowy stworzony przez Tomasza Lisa.

„W tej chwili jesteśmy po audycie, czekamy na wyjaśnienia pokontrolne ze strony NCBR, jeżeli wstępne ustalenia audytu się potwierdzą – z przykrością będę musiał wszcząć działania natury prawnej” – powiedział minister Gowin.

Zaznaczył, że w przypadku działań NCBR fundusze unijne były wydawane, a nie inwestowane. Efektem takiej filozofii jest – zdaniem ministra – ,,dramatycznie niski poziom komercjalizacji, zastosowania gospodarczego projektów finansowych przez NCBR”.

PAP/RIRM

drukuj