fot. Tomasz Strąg

J. Brudziński: Można zapytać, czy wzorem Targowicy, pan Petru wystosował ten list również do Putina?

Wszystko naprawiamy i realizujemy zgodnie z programem, z którym szliśmy do wyborów. Wygraliśmy, więc to znaczy, że Polacy oczekują realizacji naszych zapowiedzi – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński. Obecna opozycja ze zdumieniem stwierdziła, że mamy zamiar realizować nasz program i stąd biorą się apele do „wszystkich świętych” z zagranicy, od którego rozpoczęliśmy naszą rozmowę. Dlatego Schetyna z Neumannem chcą wywoływać burdy, a Kasprzak z Frasyniukiem próbują przejąć pałeczkę ludzi zarządzających emocjami tych, którzy są niezadowoleni – dodaje.

wPolityce.pl: Ryszard Petru poinformował w sobotę w Koszalinie, że napisał list do „przyjaciół na całym świecie” z prośbą o przyjazd do Polski w dniach 18-20 lipca, na ostatnie przed wakacjami posiedzenia Sejmu. Prośbę skierował m.in. do przewodniczącego Komisji Weneckiej Gianniego Buquicchio, szefa Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckera, jego zastępcy Fransa Timmermansa, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Antonio Tajaniego, sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa. Co pan o tym sądzi?

Joachim Brudziński: Można zapytać, czy wzorem Targowicy pan Petru wystosował ten list również do Putina? Kiedyś pisano do dworu carskiego, pruskiego czy austriackiego wzywając na pomoc obce mocarstwa. Pan Petru podjął się próby licytowania się z panem Kasprzakiem, z panem Hartmanem i z panem Kijowskim. Dołączył do wyścigu o pozbawione jakiejkolwiek racjonalności działania. Dołączyli do niego również Schetyna z Neumannem zapowiadając karanie posłów, którzy będą głosowali nie tak, jak tego oczekiwali. Polacy, którzy chcieliby wyjechać na wakacje albo spokojnie przeżyć najbliższe tygodnie z dużym rozbawieniem obserwują, co totalna opozycja zaczyna wyrabiać. Skala eskalacji tych działań jest zupełnie irracjonalna i oderwana od rzeczywistości.

Zastanawiam się też dlaczego tylko do tych polityków pan Petru skierował swój list. Jest jeszcze prezydent Robert Mugabe w Zimbabwe, jest wielu polityków do których lider Nowoczesnej mógł wystosować swój list. Onegdaj pan prezydent Komorowski zastanawiał się, co prasa na Jamajce napisze o sytuacji w Polsce, więc może pan Petru skorzysta z tej podpowiedzi i zaapeluje do przedstawicieli mediów na Jamajce, żeby przyjechali i przyglądali się temu, co się w Polsce dzieje.

wPolityce.pl: Opozycja protestuje, przekonuje, że należy bronić demokracji.

Joachim Brudziński: Demonstracje i manifestacje są czymś normalnym i oczywistym w demokratycznym państwie. Jeżeli chcą protestować, niech to robią, ale pod jednym warunkiem – niech to będzie zgodne z obowiązującym prawem, bez zapowiedzi łamania tego prawa.

wPolityce.pl: A takie zapowiedzi się pojawiły.

Joachim Brudziński: Jeżeli ktoś zapowiada działania niezgodne z prawem, musi się liczyć, że prawo będzie bezwzględnie i konsekwentnie egzekwowane. Na to wszystko co się dzieje w ostatnich dniach patrzę przez pryzmat dwóch listów.

wPolityce.pl: Jakich?

Joachim Brudziński: Pierwszy to list pana Kasprzaka opublikowany na profilu Obywatele RP, w którym daje do zrozumienia, że opozycja ze Schetyną i Petru przyjęła postawę „lelum-polelum”. Stwierdza w nim, że opozycja po kontrmiesięcznicy jest już im niepotrzebna. Proszę zwrócić uwagę, że nie oddano mikrofonu czołowym politykom opozycji, którzy pojawili się pod kolumną Zygmunta. Drugi list został napisany przez wiodącego w comiesięcznych karczemnych awanturach, szczególnie pod Wawelem Jana Hartmana. Żali się, że Kasprzak nie oddał mikrofonu politykom, że Frasyniuk poprowadził ich pod Grób Nieznanego Żołnierza, a potem poszedł do hotelu Victoria. To wszystko pokazało Schetynie i Petru, że emocje społeczne wymykają się spod ich kontroli i rząd dusz ludzi protestujących przeciwko PiS nie należy już do nich. Stąd takie nagłe zaostrzenie i licytowanie się Schetyny i Petru. Szkoda tylko, ze dzieje się to kosztem interesu i wizerunku Polski, bo Petru próbuje tym listem wzywać znowu na pomoc Timmermansa czy Junckera. Schetyna z Neumannem zaczynają licytować się w zapowiedziach burd i awantur, próbując przykryć Kasprzaka. Można by powiedzieć panu Neumannowi, że ludzki z niego pan, bo zapowiada tylko konsekwencje karne wobec polityków PiS, a przecież mógłby zapowiedzieć, że ich baseballem potraktuje. Mówił kiedyś w telewizji, że na nas potrzeba baseballa. Chciałbym zaapelować o spokój i trzymanie nerwów na wodzy do wszystkich, w których krew się gotuje, kiedy słyszą tego typu słowa, kiedy oglądają ten, cytując za Hartmanem cyrk. Pan Hartman w swoim liście pisze, że nie chce być już małpą w cyrku Kasprzaka, natomiast Schetyna z Neumannem próbuje otworzyć swój własny cyrk. Pucz grudniowy był nieudany, mamy do czynienia z próbą lipcowego puczu. Demokracja według Petru, Schetyny i wszystkich, którzy za nimi stoją, polega na tym, że każdy ma prawo do rządzenia pod warunkiem, że nie jest to PiS.

wPolityce.pl: PiS zapowiadał już w kampanii wyborczej, że będzie reformował sądownictwo.

Joachim Brudziński: Wszystko naprawiamy i realizujemy zgodnie z programem, z którym szliśmy do wyborów. Wygraliśmy, więc to znaczy, że Polacy oczekują realizacji naszych zapowiedzi. Obecna opozycja ze zdumieniem stwierdziła, że mamy zamiar realizować nasz program i stąd biorą się apele do „wszystkich świętych” z zagranicy, od którego rozpoczęliśmy naszą rozmowę. Dlatego Schetyna z Neumannem chcą wywoływać burdy, a Kasprzak z Frasyniukiem próbują przejąć pałeczkę ludzi zarządzających emocjami tych, którzy są niezadowoleni.

wPolityce.pl: Kasprzak z Frasyniukiem chcą budować swoją siłę polityczną niezależną od PO i Nowoczesnej?

Joachim Brudziński: Tak. Proszę zwrócić uwagę, że Schetyny nie było na kontrmanifestacji 10 lipca. Mamy licytacje na emocje, bo lider Platformy zdaje sobie sprawę, że jak teraz nie wejdzie do gry i nie podbije stawki, zostanie zmarginalizowany. Szkoda, że to wszystko dzieje się kosztem bezpieczeństwa publicznego, wizerunku Polski w świecie i polskiej demokracji. Mówiłem to już na Krakowskim Przedmieściu po grudniowej blokadzie mównicy sejmowej przez opozycję i powtórzę po raz kolejny – jeżeli ktokolwiek z opozycji myśli, że przestraszymy się zapowiedzi, że Kasprzak będzie dokonywał burd, jeżeli ktoś uważa, że przerazimy się, że Frasyniuk ma być twarzą awantur, czy też uważa, że przestraszymy się zapowiedzi kolejnych awantur w Sejmie ogłaszanych przez Schetynę i Petru, to może się boleśnie rozczarować. Nie mamy zamiaru wycofywać się z tego, co Polakom obiecaliśmy. Obiecaliśmy sanację wymiaru sprawiedliwości i będziemy ją realizować. Jeżeli opozycja nie zgadza się z naszymi propozycjami to niech zgłasza w Sejmie poprawki, niech dyskutują, a w ostateczności niech przekonają Polaków, żeby oddali na nich głos. Wtedy będą mogli realizować własny program. Realizowali je przez ostatnie lata i Polacy im za to podziękowali. PiS nie przestraszy się ani Kasprzaka, ani tym bardziej Kijowskiego czy Schetyny i Petru.

wPolityce.pl: Pan Ryszard Petru powiedział na sobotniej konferencji prasowej w Koszalinie, że PiS jest w stanie zbrojnie przeprowadzić ustawę o Sądzie Najwyższym. Jak pan skomentuje te słowa?

Joachim Brudziński: Panu Petru chyba zaszkodziło grudniowe słońce na Maderze. Byłem wczoraj w Koszalinie i zastanawiam się, co w tym pięknym mieście zaszkodziło panu Petru, że tak bardzo bredzi.

wPolityce.pl/RIRM

drukuj