fot. PAP

Islamiści zajęli Mosul

Islamiści zajęli Mosul – drugie największe miasto w Iraku. Z miasta uciekło pół miliona mieszkańców. Premier Iraku poprosił parlament o ogłoszenie stanu wyjątkowego. Stany Zjednoczone są głęboko zaniepokojone wydarzeniami w Mosulu. Działania terrorystów otwierają drogę do utworzenia islamskiego kalifatu na terenach wschodniej Syrii i zachodniego oraz północnego Iraku.

Islamskie państwo w Iraku i Lewancie to sunnicka organizacja terrorystyczna, która oderwała się od Al Kaidy. W Syrii sunniccy bojownicy walczą przeciw wojskom prezydenta Assada, wspieranego przez szyicki Iran. Na terenach, które zdobywają brutalnie wprowadzają zasady szariatu. Są znani z okrucieństwa i bestialstwa. Na początku bieżącego roku rebelianci opanowali irackie miasto Faludża na zachód od Bagdadu oraz części położonego w tej samej prowincji Anbar miasta Ramadi. W ostatnich dniach ekstremiści rozpoczęli wielką operację w pięciu prowincjach Iraku. Ofensywa dżichadystów niepokoi władze tego kraju.

Mamy do czynienia z bardzo poważnym kryzysem. To inwazja na Irak dokonana przez grupy terrorystyczne z różnych krajów. Zajmują one miasta, zabijają niewinnych ludzi i niszczą państwo – powiedział Osama al.-Nujaifi, przewodniczący irackiego parlamentu.

Islamiści zdobyli Mosul, miasto liczące prawie 2 mln mieszkańców na północy Iraku. Na wielu budynkach powiewają sztandary dżihadystów, którzy twierdzą, że „przybyli, aby wyzwolić” miasto. Uciekło z niego już pół miliona osób.

W tle wydarzeń w Iraku jest wieloletni konflikt między szyitami a sunnitami. Obecnie przy władzy są szyici z premierem Malikim na czele. Stanowią oni około 65 procent społeczeństwa. Mniejszość sunnicka mówi o dyskryminacji. Tę sytuację wykorzystują sunniccy radykałowie z Islamskiego Państwa w Iraku i Lewancie. Bojownicy oskarżają władze w Bagdadzie o narzucanie krajowi „dyktatury szyitów”.

 

TV Trwam News

drukuj