fot. PAP/EPA

Iracki rząd: ponad 180 tys. osób musiało opuścić zachodni Mosul z powodu walk

Ponad 180 tysięcy ludzi uciekło z zachodniego Mosulu z powodu ofensywy irackich sił rządowych, której celem jest odbicie tej części miasta z rąk dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego (ISIS) – poinformował w poniedziałek rząd w Bagdadzie.

Około 111 tys. osób znalazło schronienie w 17 obozach i ośrodkach dla uchodźców zorganizowanych w okolicach Mosulu; reszta uciekających przed walkami ludzi znalazła schronienie u bliskich – pisze AFP powołując się na komunikat władz.

„Organizacje humanitarne przygotowują się na to, że dodatkowo jeszcze 300-320 tysięcy cywilów może uciec ze swych domów w ciągu najbliższych tygodni” – poinformowało oenzetowskie Biuro ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej (OCHA).

Iracki rząd zapowiada, że będzie w stanie pomóc jeszcze 100 tys. uchodźców.

„Operacja humanitarna w zachodnim Mosulu jest o wiele istotniejsza i bardziej złożona niż we wschodniej części miasta” – podkreśla koordynatorka pomocy humanitarnej ONZ w Iraku Lise Grande.

„Główna różnica polega na tym, że na wschodzie Mosulu tysiące rodzin zostało u siebie, podczas gdy na zachodzie dziesiątki tysięcy ludzi musiało uciekać” – oświadczyła. Zachodnia część miasta jest gęściej zaludniona; ulice są wąskie.

Batalia mająca na celu wyparcie islamistów z Mosulu, ich ostatniego bastionu w Iraku, trwa już szósty miesiąc. Siły rządowe wspierane przez doradców z USA i lotnictwo koalicji pod wodzą Stanów Zjednoczonych zajęły w styczniu wschodnią część miasta, a w ostatnich tygodniach – połowę części zachodniej. Obecnie celem sił rządowych jest opanowanie Starego Miasta.

Reuters pisze, powołując się na szacunki Amerykanów, że w Mosulu pozostaje jeszcze ok. 2 tys. bojowników tzw. Państwa Islamskiego. Mają moździerze i karabiny snajperskie, dokonują też samobójczych ataków na irackie siły rządowe z użyciem samochodów pułapek.

Zanim tzw. Państwo Islamskie opanowało Mosul w 2014 roku, to drugie co do wielkości irackie miasto zamieszkiwało około dwóch milionów ludzi.

PAP/RIRM

drukuj