fot. PAP/Radek Pietruszka

IPN znalazł teczki personalną i pracy „Bolka”. Ekspert: są autentyczne

W domu gen. Kiszczaka znaleziono teczkę personalną i teczkę pracy TW „Bolek” oraz odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy, podpisane „Lech Wałęsa <<Bolek>>”.

Informację tę przekazał na specjalnie zwołanej konferencji transmitowanej przez TVP INFO prezes IPN-u Łukasz Kamiński. Jak zaznaczył, wśród zabezpieczonych akt znalazła się teczka personalna i teczka pracy tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek”.

– W teczce personalnej znajduje się koperta, a w niej odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa podpisane „Lech Wałęsa, Bolek”. Wśród dokumentów znajdujących się w tej teczce są również m.in. odręczne, podpisane pseudonimem „Bolek” pokwitowania odbioru pieniędzy. W teczce pracy tajnego współpracownika, liczącej 279 kart, w oryginalnych okładkach znajdują się liczne doniesienia tajnego współpracownika o pseudonimie „Bolek” oraz notatki funkcjonariuszy SB ze spotkań z tajnym współpracownikiem pseudonim „Bolek” – poinformował prezes IPN-u.

Prezes IPN podkreślił, że – według opinii uczestniczącego w badaniu dokumentów eksperta-archiwisty, są one autentyczne.

Łukasz Kamiński podał, że odnaleziono też list z kwietnia 1996 r., napisany przez Czesława Kiszczaka do dyrektora archiwum akt nowych w Warszawie. Kiszczak informuje w nim o przekazaniu do archiwum akt dokumentujących współpracę Wałęsy z SB.

W czwartek poinformowano także, że prokurator IPN poszukuje dokumentów na działce letniskowej w Wiknie na Mazurach, należącej do zmarłego w listopadzie Czesława Kiszczaka.

O współpracy Wałęsy było wiadomo już wcześniej, teraz poznamy szczegóły – komentuje historyk prof. Wojciech Polak.

­- Nie przeceniałbym tutaj rangi tego odkrycia z tego powodu, że o współpracy Wałęsy i tak było wiadomo. Te sprawy, jak powiedziałem, Cenckiewicz, Gontarczyk już wyjaśnili, więc nie jest to żadne odkrycie, żadna rewelacja, tylko po prostu dowiemy się szczegółów na temat sprawy, która i tak jest już wyjaśniona. Będziemy wiedzieli na kogo donosił, co mówił, jak się odbywały te spotkania, może jakie były okoliczności werbunku. Będziemy znać te wszystkie szczegóły – powiedział prof. Wojciech Polak.

Lech Wałęsa, odnosząc się do całej sprawy, poinformował na portalu społecznościowym, że nie może być żadnych materiałów jego pochodzenia. Gdyby były, nie byłoby potrzeby podrabiać. W sądzie to udowodnię – napisał.


RIRM

drukuj