fot. TV Trwam

IPN zidentyfikował ofiary zbrodni UPA w Jaworniku Ruskim

Instytut Pamięci Narodowej po raz pierwszy w historii zidentyfikował nieznane dotąd ofiary zbrodni ukraińskich nacjonalistów. Nie byłoby to możliwe bez zaangażowania osób, które na własną rękę szukają miejsc pochówków swoich przodków zamordowanych przez UPA.

Wieś Jawornik Ruski była jedną z wielu zajętych przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1945–1946 w okolicach Przemyśla. Ich celem było wypędzenie Polaków i stworzenie swojego państwa. Mieszkańców mordowali i torturowali. Na pomoc wysłano wojsko polskie, które w lipcu 1946 r. starło się z UPA. Wtedy 14 młodych żołnierzy trafiło do niewoli i ślad po nich zaginął. Jednak w Jaworniku Ruskim i jego okolicach przetrwała pamięć o jednej ze zbrodni ukraińskich nacjonalistów.

– Panie sobie opowiadały jak tu pewnego roku w lecie prowadzili grupę mężczyzn od strony Jawornika, w kierunku tutejszego lasu. Po jakimś czasie było słychać tylko serię strzałów z karabinu maszynowego – wskazał Andrzej Wrotniak, potomek prześladowanych przez UPA.

Do miejsca zbrodni dotarły osoby poszukujące miejsca pochówku swoich potomków zamieszkujących okolicę. W 2015 r. w lesie odnalezione zostały łuski, drogocenny krzyżyk, a ostatecznie fragmenty kości – powiedział ks. Antoni Moskal, były proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Borownicy.

–   Znaleźli tutaj te kości i potem myśmy doprowadzili do tego, żeby IPN się tym zajął i efektem jest to, że ten krzyż upamiętnia zbrodnie w Jaworniku Ruskim – zaznaczył ks. Moskal.

Dokładnie 60 lat od zbrodni, w lipcu 2016 roku przeprowadzono ekshumacje. Śledczy IPN odkryli 14 ciał – powiedział dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu Andrzej Pozorski.

– Zostają ujawnione dwa medaliki: jeden z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej, a drugi z wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem Jezus. To pozwala na wysnucie tezy, że zamordowani są osobami narodowości polskiej – wskazał prokurator Andrzej Pozorski.

Jedna z ofiar miała też w dłoni zaciśnięty sygnet. Badania biegłych potwierdziły, że szczątki należą do młodych osób płci męskiej, które przed śmiercią były torturowane. Dzięki analizie dokumentów polskich, a także tych wytworzonych przez UPA udało się ustalić okoliczności zdarzenia. Badania genetyczne ostatecznie potwierdziły, że szczątki należą do żołnierzy z 28. Pułku Piechoty Wojska Polskiego. Ustalono cztery nazwiska.

– Sprawa jest o tyle charakterystyczna, że po raz pierwszy udaje się nam w toku prowadzonych postępowań nie tylko ustalić miejsce zbrodni nacjonalistów ukraińskich, nie tylko odnaleźliśmy ofiary, ale udało nam się po części doprowadzić do identyfikacji tych osób – zaznaczył Andrzej Pozorski.

Teraz IPN skupia się nad ustaleniu zleceniodawców i sprawców zbrodni.

TV Trwam News/RIRM

drukuj