fot. PAP/Michał Walczak

Inspekcja Ochrony Środowiska ostrzega przed fikcyjnymi firmami zajmującymi się odpadami

Inspekcja Ochrony Środowiska ostrzega przed mafią śmieciową. Fikcyjne firmy najpierw płacą za tymczasowe składowanie odpadów na prywatnych posesjach, a później znikają. Właściciel pozostaje z kolei ze śmieciami i kilkuset tysięcznymi długami.

W tym roku, szczególnie w wakacje, masowo dochodziło do pożarów nielegalnych składowisk odpadów. Jak się okazuje, do wielu z nich dochodziło na posesjach prywatnych osób – mówi zastępca małopolskiego wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska Ryszard Listwan.

– Gdy ktoś za skromną opłatą zgodzi się, żeby mu składowano kilkadziesiąt ton odpadów, ten, kto to zorganizował, znika – tłumaczy Ryszard Listwan.  

A to dlatego, że zazwyczaj są to firmy fikcyjne. Firma znika, ale śmieci zostają. Z czasem stają się zagrożeniem nie tylko dla mieszkańców, ale także dla środowiska.

– No i tutaj jest problem, ponieważ władze samorządowe – wójt, burmistrz, prezydent – zobowiązuje właściciela posesji, aby usunął odpady z miejsca, gdzie nie powinny się znajdować – wskazuje Ryszard Listwan.

Niektórzy próbują zakopać odpady lub je podpalić, choć to nielegalne. Prowizoryczne rozwiązania powodowane są kosztem prawidłowej utylizacji śmieci. Ten sięga nawet kilkuset tysięcy złotych.

– Jeżeli majątek nie jest na tyle duży, żeby pokryć koszty utylizacji, resztę pokrywa gmina – podkreśla Ryszard Listwan.  

Oszukany właściciel posesji może zatem stracić cały swój majątek, a straty i tak poniesie dodatkowo samorząd.

TV Trwam News/RIRM

drukuj