fot. flickr

Indie: selektywna aborcja dziewczynek

Raport rządowy wskazuje, że Indie mają alarmującą nierównowagę wśród przychodzących na świat chłopców i dziewcząt. To efekt celowego zabijana dziewczynek drogą tak zwanej aborcji.

Jak informuje portal www.lifesitenews.com, na każde sto urodzonych w Indiach kobiet przypada ponad 107 mężczyzn. Naturalna średnia wynosi od 105 do 100.

Dochodzi to tego (i to podaje CNN telewizja, która nie jest znana z sympatii pro-life), że w Indiach brakuje 63 milionów kobiet. To znaczy, że zostały po prostu abortowane – mówi prezes Fundacji ,, Jeden z nas” Jakub Bałtroszewicz.

Selektywna aborcja jest nielegalna, a mimo to jest powszechnie dokonywana na nienarodzonych dziewczynkach.

Doktor nauk medycznych Aleksandra Kicińska z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego ostrzega, że może mieć to dramatyczne skutki dla całej populacji Indii.

– Trzeba odnieść się do faktów naukowych i zobaczyć jak wielkim złem jest zabijanie dzieci nienarodzonych. To zawsze będzie budziło w społeczeństwach złe owoce. Już widzimy pierwsze efekty w Indiach, gdzie dopuszczalność aborcji, spowodowana przekonaniem, że bardziej wartościowi są chłopcy, doprowadziła do nierównowagi, do wynaturzeń – wskazuje doktor nauk medycznych Aleksandra Kicińska.

Preferencja chłopców i niechęć wobec dziewczynek jest zakorzeniona w kulturowym uprzedzeniu Hindusów. Uważa się, że nie można osiągnąć tzw. mokszy, czyli wyzwolenia, gdy nie ma się syna, który wykona ostatnie namaszczenie rodzica nakazane w pismach hinduistycznych.

Sankcje religijne nakładane na dziecko płci żeńskiej, utorowały drogę do systemu wysokich posagów. Powszechną praktyką jest wymaganie olbrzymiego posagu od rodziny kobiety, która chce wyjść za mąż. Jest to ciężar, którego nie jest w stanie, bądź nie chce udźwignąć, wiele rodzin.

– Niestety w Indiach nie ma takiej kultury, która by zajmowała się obroną życia. Instytucje pro-life występują tylko w okolicach kościołów chrześcijańskich. W buddyzmie czy hinduizmie takich organizacji nie widzimy – podkreśla Jakub Bałtroszewicz.

Naukowcy wskazują, że nierównowaga płci przyczyni się do powstania społeczeństwa znacznie mniej stabilnego.

TV Trwam News/RIRM

drukuj