(fot. PAP)

Ideologia gender pod przykrywką równego traktowania

Rada Ministrów na swoim posiedzeniu zajmie się dziś Krajowym Programem Działań na rzecz Równego Traktowania. 

Część ekspertów krytycznie odnosi się do proponowanych rozwiązań legislacyjnych. Zwracają uwagę, że rząd chce pod przykryciem wprowadzić szkodliwą ideologię gender, która uderza w rodzinę.

Pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz powiedziała, że to pierwszy rządowy dokument dot. polityki równego traktowania w Polsce. Został opracowany w biurze pełnomocnik i ma obejmować lata 2013-2016.

W dokumencie zapisano ochronę takich obszarów jak: przeciwdziałanie dyskryminacji na rynku pracy, walka z przemocą wobec osób LGBT, walka z tzw. mową nienawiści, równe traktowanie w systemie edukacji, ochrony zdrowia, ochrona prawna osób z zaburzeniami psychicznymi, zwiększenie udziału kobiet w procesach decyzyjnych oraz poprawa dostępu do dóbr i usług dla osób z niepełnosprawnościami i starszych.

Poseł prof. Krystyna Pawłowicz, konstytucjonalista, podkreśla, że program de facto ma wprowadzić do szkół edukację seksualną i tzw. edukację równościową, która niesie za sobą propagowanie ideologii gender.

Pani Kozłowska-Rajewicz wymusza; właściwie terror tam jest, sądząc po informacjach, które dobiegają z pracy rządu. Ona rozumie to równe traktowanie w sposób genderowy, to znaczy nie w sposób taki, który oczywiście byłby do zaakceptowania przez wszystkich Polaków, również wierzących, i nie należy dyskryminować ze względu na niepełnosprawność, wiek, płeć itd. Oni nadają, forsują do polskiego systemu prawnego i nadają sens tej równości  absolutnie genderowy, który polega na zacieraniu różnic miedzy płciami, bo u nich równość oznacza brak różnic i oni głównie odnoszą się do różnic płci. Uważam, że jest bezczelnością i nadużyciem kompetencji forsowanie (znamy wszyscy, wiemy jakie poglądy pani Kozłowska prezentuje) bez jakiejkolwiek społecznej konsultacji  –  zaznacza poseł Pawłowicz.

Profesor Krystyna Pawłowicz dodaje również, że cały program podporządkowany został konwencji o zwalczaniu przemocy wobec kobiet w rodzinie.

Z przecieków, które dochodzą do nas z posiedzeń rządu wynika, że jest to absolutnie równościowe traktowanie w stylu konwencja o zwalczaniu przemocy wobec kobiet w rodzinie i temu podporządkowane są te równościowe programy. Ja osobiście kategorycznie protestuję. Pan Tusk nie ma żadnej legitymacji w żadnych wyborach, żeby genderowe programy rewolucji obyczajowej dla pani Kozłowska-Rajewicz wprowadzać i ja protestuję po prostu. Natomiast wiem, że te nasze protesty są lekceważone i mam nadzieję, że to również będzie jeden z gwoździ do trumny pana premiera Tuska –  mówi poseł Pawłowicz.

RIRM

 

drukuj