Homilia ks. bp Grzegorza Kaszaka – pasterz Koscioła sosnowieckiego wygłoszona w bazylice św. Józefa w Kaliszu

Umiłowani w Chrystusie Panu!

Drodzy Słuchacze Radia Maryja!

Drodzy Widzowie Telewizji Trwam!


Przybywamy dzisiaj do świętego miejsca, które przypomina nam i przybliża postać wspaniałego męża, jakim był św. Józef.

Jemu to właśnie, Bóg Ojciec, powierzył tu, na ziemi, opiekę nad Synem Bożym. On miał bronić i chronić życie Dzieciątka w chwili zagrażającego mu śmiertelnego niebezpieczeństwa. To on otrzymał we śnie nakaz: Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; … bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby je zgładzić (Mt 2,13). Gdy w grę wchodziło uratowanie życia niewinnego dziecka, św. Józef nie zważał na czas – była noc, nie zważał na trudności, wyrzeczenia i poświęcenie, jakiego wymagała od niego obrona maleńkiego dziecka: On wstał, wziął w nocy dziecię i Jego matkę i udał się do Egiptu

(Mt 2,14).

 

 

My, Polacy, dobrze wiemy, co to znaczy uciekać, aby uchronić swoje życie przed śmiertelnym niebezpieczeństwem, które zagraża ze strony tych, którzy uważają, że mają władzę jednym życie odebrać a drugim darować. Ileż wycierpieliśmy, chociażby w ubiegłym wieku, ze strony tych, którzy uznali się za panów życia i śmierci.

W tym miejscu, do którego pielgrzymowali byli więźniowie obozu koncentracyjnego w Dachau, trzeba aby przemawiała historia. Przypomnijmy sobie: demokratycznie wybrany przywódca z Berlina, i jego poplecznicy, w majestacie prawa wydawali rozkazy i rozporządzenia nakazujące mordowanie ludzi, i przeprowadzanie na nich pseudomedycznych doświadczeń. Nie uznawano w nich godności człowieka. Ludzie byli traktowani jak rzeczy, które można wykorzystać na różne sposoby dla, jak się wówczas wydawało, szlachetnego celu, jakim było dobro i rozkwit III Rzeszy.

Wielu oprawców niszczących ludzkie życie udało się złapać i osądzić. Nie pomogły tłumaczenia, że wykonywali rozkazy wodza
– Führera, wybranego przecież demokratycznie, z woli narodu.

Daremne okazują się próby zasłaniania się demokracją, gdy występuje się i działa wbrew piątemu przykazaniu Dekalogu. Nawet, jeśli ktoś występujący przeciw prawu Bożemu uniknie kary wymierzonej przez ludzi, to niech ma wzgląd na słowa zapisane w Liście do Hebrajczyków: postanowione ludziom raz umrzeć i natychmiast autor natchniony dodaje: potem zaś sąd (Hbr 9,27). Niezależnie więc od tego czy będziemy postawieni przed trybunałem ludzkim, to na pewno będziemy sądzeni przez Boga. A jaki będzie rezultat tego sądu, posłuchajcie słów św. Jana: Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie nosi w sobie życia wiecznego (1J 3,15). Ileż to nieszczęścia, tragedii, przemocy wyrządziła Narodowi Polskiemu tak demokratycznie wybrana władza, selektywnie unicestwiająca ludzi.

I tak dzieje się do dziś. Każda władza targająca się na ludzkie życie, zezwalająca na działanie wbrew przykazaniu Boga Wszechmogącego nie będziesz zabijał (Wj 20,13) ściąga nieszczęście na ludzi – poucza nas o tym Pismo Święte w obrazowym, ale za to pełnym głębokich prawd opisie pierwszego zabójstwa dokonanego na ziemi: A gdy byli na polu, Kain rzucił się na swego brata, Abla, i zabił go. Wtedy Bóg zapytał Kaina
"Gdzie jest brat twój, Abel?" On odpowiedział: "Nie wiem. Czy jestem stróżem brata mego?" (Rdz 4,8). Kain, który skrycie zabił swojego sprawiedliwego brata Abla, usłyszał od Stwórcy: Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi! Bądź więc teraz przeklęty… (Rdz 4,10).

Bóg się nie zmienia. Jest ten sam wczoraj, dziś i zawsze. Zabójstwo niewinnego dziecka poczętego, czy to w miejscu najbardziej skrytym, czy też w sterylnie czystym laboratorium, gabinecie przy użyciu najbardziej sofistycznych aparatów i urządzeń, zawsze będzie wołać o pomstę do Boga. Pismo Święte opisuje, i ku przestrodze przekazuje, tragiczne skutki zabójstwa brata przez brata. A dziś Polak zabija Polaka!

Zbrodnia nie pozostaje bezkarna. Bóg wkracza, aby pomścić niewinnie zabitego. Nie tylko Bóg przeklina mordercę, ale także ziemia staje się mu nieprzychylna. Zabójca Kain usłyszał: Bądź więc teraz przeklęty na tej roli, która rozwarła swą paszczę, aby wchłonąć krew brata twego, przelaną przez ciebie. Gdy rolę tę będziesz uprawiał, nie da ci już ona więcej plonu. Tułaczem i zbiegiem będziesz na ziemi!

(Rdz 4, 11-12). I tylko Stwórca wie, w jaki sposób świat będzie nam nieprzychylny, czy też nawet wrogi, za bezbronne, niewinne, mordowane dzieci.

I cóż nam z tego, że władza będzie opracowywała programy wyjścia z kryzysu naszego kraju, jeśli poprzez uchwalone ustawy unicestwiające ludzkie życie sprawi, że Bóg – sędzia sprawiedliwy, który za dobre wynagradza, a za złe karze – wymierzy nam słuszne kary. Pismo Święte ukazuje Boga jako surowego sędziego w przypadku pogwałcania nakazu nie zabijaj. Sam Stwórca oznajmia wszystkim ludziom: …Upomnę się u człowieka o życie człowieka… (Rdz 9,5).

W tym historycznym momencie, w którym wszystko wskazuje na to, że Parlament Polski, wbrew prawu Bożemu, zalegalizuje metodę sztucznego zapłodnienia na szkle, która niesie ze sobą zabójstwo maleńkich istot ludzkich – embrionów, błagamy: rozum przywróć nam, Polakom, Panie i miłosierdzie swoje okaż nam Boże. Za taką bowiem zbrodnią idzie sąd, a potem surowa kara. Warto w tym miejscu przypomnieć parlamentarzystom, i sprawującym w naszym kraju władzę, słowa z Księgi Wyjścia : …nie wydasz wyroku śmierci na niewinnego i sprawiedliwego…(Wj 23,7).

W tym kontekście łatwiej jest zrozumieć, dlaczego obrońcy życia, do których zaliczają się także słuchacze Radia Maryja i widzowie Telewizji Trwam, nie tylko bronią największego daru Boga, jakim jest życie ludzkie, ale także stają się uchronić naszą ukochaną ojczyznę i cały naród od nieszczęść. Obrońcy życia, proszę Was w tym nie łatwym momencie naszej historii, gdy ważą się losy tysięcy poczętych Polaków, nie zniechęcajcie się! Polska Was potrzebuje!

Panie Prezydencie Rzeczpospolitej, posłowie, senatorowie czyniący siebie, przez wasze „tak” ustawie legalizującej metodę in vitro, panami życia i śmierci, posłuchajcie, bo to dzięki waszej zgodzie będą selektywnie wybierać istoty ludzkie – jednym życie darują a inne zamrożą, a potem zamordują. Posłuchajcie pełnych mądrości i prawdy słów Wielkiego Polaka, jakim był Jan Paweł II. Mówił on: Różne techniki sztucznej reprodukcji, które wydają się służyć życiu i często są stosowane z tą intencją, w rzeczywistości stwarzają możliwość nowych zamachów na życie. Są one nie do przyjęcia z punktu widzenia moralnego, ponieważ oddzielają prokreację od prawdziwie ludzkiego kontekstu aktu małżeńskiego, a ponadto stosujący te techniki do dziś notują wysoki procent niepowodzeń: dotyczy to nie tyle samego momentu zapłodnienia, ile następnej fazy rozwoju embrionu wystawionego na ryzyko rychłej śmierci. Ponadto w wielu przypadkach wytwarza się większą liczbę embrionów, niż jest to konieczne dla przeniesienia któregoś z nich do łona matki, a następnie te tak zwane „embriony nadliczbowe” są zabijane lub wykorzystywane w badaniach naukowych, które maja rzekomo służyć postępowi nauki i medycyny, a rzeczywistości redukują życie ludzkie jedynie do roli „materiału biologicznego”, którym można swobodnie dysponować

(Evangelium vitae, n.14).

I jeszcze go posłuchajcie, co mówił, cytuję: Powtarzam raz jeszcze, ze ustawa łamiąca naturalne prawo niewinnego człowieka do życia jest niesprawiedliwa i jako taka nie może mieć mocy prawnej. Dlatego stanowczo ponawiam mój apel do wszystkich polityków, aby nie wprowadzali ustaw, które nie uznają godności osoby i tym samym zagrażają samym korzeniom społecznego współżycia. (Evangelium vitae, n. 90).

Polska władza mówi nam, że podejmuje wysiłki w trosce o naszą przyszłość, ale naród, który morduje własne dzieci staje się narodem bez przyszłości. A pouczał nas o tym nie byle kto, ale ten, który za życia dokonał bardzo wiele dobra, i za przyczyną którego do tej pory dokonują się liczne cuda. Nasz ukochany Ojciec Święty Jan Paweł II wypowiedział te słowa, także tu, w Kaliszu, i dodał: Wierzcie mi, że nie było mi łatwo to powiedzieć z myślą o moim narodzie. Bo ja pragnę dla niego przyszłości, wspaniałej przyszłości (Kalisz, Homilia z 4 czerwca 1997 r).

Nie może być mowy o trosce o przyszłość narodu, gdy zabija się niewinne poczęte istoty ludzkie, narusza się bowiem boskie przykazanie: nie będziesz zabijał. W ten oto sposób lekceważy się i wyzywa Boga Wszechmogącego. Życie ludzkie odnosi się bezpośrednio do Boga, bo w Nim ma swój początek, On je ukształtował na swój obraz i podobieństwo (por. Rdz 1,26- 28). On sam ogłasza się absolutnym Panem życia i śmierci, i tą władzą z nikim się nie dzieli: To Pan daje śmierć i życie, wtrąca do Szeolu i zeń wyprowadza (1Sm 2,6). Dlatego też życie ludzkie jest święte i nienaruszalne. Instrukcja „Donum Vitae” tak to tłumaczy: Życie ludzkie jest święte, ponieważ od samego początku domaga się „stwórczego działania Boga” i pozostaje na zawsze w specjalnym odniesieniu do Stwórcy, jedynego swego celu. Sam Bóg jest Panem życia, od jego początku aż do końca. Nikt, w żadnej sytuacji, nie może rościć sobie prawa do bezpośredniego zniszczenia niewinnej istoty ludzkiej (Wstęp n.5).

Nie ma więc powodu, przyczyny czy też sytuacji, która usprawiedliwiałaby pozbawienie życia niewinnej istoty ludzkiej.

W Polsce próbuje się wmówić nam, że to dla szczęścia i uśmierzenia cierpienia kobiety i bezpłodnych małżeństw, trzeba stosować metodę sztucznego zapłodnienia czy aborcję.

Odpowiadając na ten argument, chciałbym jeszcze raz przywołać postać Ojca Świętego Jana Pawła II. Otóż, jak to stwierdził jego osobisty lekarz, prof. Renato Buzonetti, papież chorował na nieuleczalną chorobę Parkinsona, która powoli go uśmiercała. Pojawiły się trudności z utrzymywaniem równowagi, potem trzęsąca się ręka i ślinotok – co stało się powodem ataków, kpin i drwin. Mięśnie odmawiały posłuszeństwa, ciężko było oddychać, twarz stawała się bez wyrazu – choroba powoli pozbawiała go tego, co tak bardzo cenił i lubił: możliwości przemawiania do ludzi. A na koniec przykuła go do wózka inwalidzkiego. On – góral, piechur zdobywający z taką pasją górskie szczyty – nie mógł się swobodnie poruszać i pójść dokąd by chciał. Bardzo wiele cierpiał.

A to właśnie wówczas, za jego pontyfikatu, pojawiły się głosy, że istnieje szansa leczenia choroby Parkinsona dzięki komórkom macierzystym pochodzącym z embrionów. Jednak w celu ich pozyskania do doświadczeń trzeba by było zabić embriony. Cierpiący i schorowany Ojciec Święty jednoznacznie odrzucił tę możliwość i propozycję. Nie pozwolił, dając nam wszystkim, a szczególnie osobom cierpiącym fizycznie i moralnie, przykład swoim życiem, aby ulga w cierpieniu, a w przyszłości może i uzdrowienie, przyszły kosztem uśmiercenia niewinnego ludzkiego życia. Swoją postawą wypełniał słowa Pisma Świętego: Lepiej bowiem – jeżeli taka wola Boża – cierpieć, czyniąc dobrze, aniżeli źle czyniąc (1P 3,17). I pewnie też dlatego właśnie, tak wiele dobra uczynił dla ludzkości, a po śmierci słusznie został okrzyknięty przez niektórych „Wielkim”.

 

Amen

drukuj