fot. PAP/EPA

Holland będzie rozmawiał ws. walki z IS

Prezydent Francji rozpoczyna swoją ofensywę dyplomatyczną w celu stworzenia szerokiej koalicji przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu. Po zamachach we Francji, do których przyznali się dżihadyści, Francois Hollande chce przekonać światowe potęgi, by zjednoczyły się w celu zniszczenia tej organizacji terrorystycznej.

Prezydent Francji spotka się dziś z premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem. Jutro uda się do Waszyngtonu, gdzie ma rozmawiać z prezydentem Barckiem Obamą. W środę w Paryżu przyjmie niemiecką kanclerz Angelę Merkel, zaś pod koniec tygodnia Hollande w Moskwie spotka się z prezydentem Władimirem Putinem.

Europoseł Karol Karski, były wiceminister spraw zagranicznych, ocenia, że działania prezydenta Francji podyktowane są jedynie spadkiem jego popularności.

– Spotkania prezydenta Hollanda – czy to z prezydentem Obamom, czy z premierem Cameronem bądź innymi przywódcami światowymi – mają tworzyć wrażenie, że prezydent Francji – wyjątkowo negatywnie oceniany w swoim własnym państwie – coś robi w tym zakresie. W tej chwili mamy we Francji do czynienia ze stanem wyjątkowym, który przecież nie daje ani żadnych nowych możliwości prawnych dla służb państwa francuskiego, ani też nie pomaga w ujęciu sprawców – zauważa europoseł.

Naloty bombowe na pozycje dzichadystów w Syrii i Iraku przeprowadzają Amerykanie, Rosja, a także Francja. Działania Moskwy budzą jednak kontrowersje. Rosja pomimo, że walczy z terroryzmem IS, jest posądzana o wspieranie syryjskiego reżimu.

RIRM

drukuj