Hipokryzja Ministerstwa Zdrowia

Ministerstwo Zdrowia apeluje do szpitali, by nie zwalniały pielęgniarek, choć samo wprowadza regulacje, które umożliwiają rozwiązanie umów. Od półtora roku obowiązuje rozporządzenie resortu zdrowia ws. ustalania minimalnych norm zatrudnienia pielęgniarek i położnych.

Szpitale miały w tym czasie wyliczyć nowe wskaźniki zatrudnienia dla swoich placówek. Środowiska pielęgniarskie od początku krytykowały zapisy, tłumacząc, że działają na ich niekorzyść i uderzą w pacjenta.

Teraz, jak informuje prasa, resort kierowany przez ministra Bartosza Arłukowicza rozesłał do dyrektorów szpitali listy. Apeluje w nich o niestosowanie nowych przepisów, ponieważ może zabraknąć personelu.

Senator Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia, mówi, że działania ministerstwa wprowadzają w osłupienie.

– Wprowadza się przepisy mimo ogromnych protestów, chociażby w tym przypadku dotyczących norm zatrudnienia pielęgniarek i samych środowisk pielęgniarskich. Powiedzmy, że władza ze związkami zawodowymi nie umie, albo nie chce rozmawiać. To tyczy się także rozmów z konstytucyjnie umocowanymi samorządami pielęgniarek i położnych. Następnie przez jakieś miękkie apele rząd się z tego wycofuje. Przyznam, że w państwie prawa takie praktyki są w zasadzie niedozwolone. Albo mówimy wprost: „Róbta, co chceta”, albo próbujemy to regulować. Wydaje mi się, że niestety minister Arłukowicz nie panuje nad ministerstwem i to wiemy od dawna – powiedział senator Bolesław Piecha.

W naszym kraju średnia pielęgniarek na tysiąc mieszkańców to 5,5. W Niemczech jest ich 2-krotnie, a w Danii prawie 3-krotnie więcej.

RIRM

drukuj