Gruzja walczy o niepodległość, Rosja – o ropę



Trzy rosyjskie samoloty Su-24 zaatakowały terytorium Gruzji – poinformował wczoraj rzecznik gruzińskiego MSW Szota Utiaszwili. Dwie bomby spadły w pobliżu posterunku policji w miejscowości położonej przy granicy z Osetią Południową – Kareli, trzecia zaś uderzyła w miasto Gori. Telewizja Rustawi podała, że dwie rosyjskie maszyny zostały zestrzelone. Moskwa zaprzeczyła tym doniesieniom. Dokładna liczba zabitych i rannych po obu stronach pozostaje nieznana, chociaż – jak podaje Utiaszwili – „jest ich wielu”. Do Gruzji wkroczyły wojska rosyjskie. Prezydent Micheil Saakaszwili oskarżył Rosję o „prowadzenie zakrojonej na szeroką skalę operacji wojskowej przeciwko Gruzji”. Jednocześnie zaapelował o natychmiastowe wstrzymanie nalotów. Od gruzińskich pocisków śmierć poniosło kilku rosyjskich żołnierzy z oddziałów mających za zadanie „utrzymać pokój”. Natomiast samozwańcze władze Osetii uważają, że w wyniku ostrzału stolicy regionu przez gruzińskie oddziały mogło zginąć nawet 1400 jej mieszkańców. W podobnym tonie brzmią wypowiedzi polityków rosyjskich. Szef dyplomacji Rosji Siergiej Ławrow stwierdził, że w spornym regionie dochodzi do czystek etnicznych.

Prezydent Rosji Dymitrij Miedwiediew oświadczył na nadzwyczajnym posiedzeniu rosyjskiej Rady Bezpieczeństwa, iż jego kraj nie dopuści do bezkarnego zabijania swoich obywateli i że winni poniosą zasłużoną karę. Również premier Rosji Władimir Putin zapowiedział przeprowadzenie akcji odwetowych. Dowódca rosyjskich tzw. wojsk pokojowych poinformował stronę gruzińską, iż jego oddziały „nie są w stanie kontrolować separatystów i zapewnić bezpieczeństwa”. Z kolei przywódcy osetyjskich separatystów nie odpowiadali na apele Tbilisi o podjęcie rozmów pokojowych. Jednocześnie Gruzja podtrzymuje ofertę przyznania zbuntowanym republikom autonomii, zgodnie ze standardami europejskimi i z międzynarodowymi gwarancjami, włącznie z prawem do wybierania członków regionalnego parlamentu, częściową suwerennością i gwarancją ochrony dla osetyjskiej tożsamości, kultury i języka. Rząd Gruzji zaproponował, aby regionem zarządzała wyłoniona w wyborach osetyjska administracja z Dimitriem Sanakoevem, rdzennym Osetyjczykiem oraz dawnym przywódcą separatystów na czele. Zagwarantował również objęcie amnestią wszystkich buntowników, jeżeli tylko złożą broń.

Gruzja przygotowuje obronę

Armia gruzińska zajęła już przedmieścia Cchinwali, stolicy separatystycznego regionu Osetii Południowej. Obecnie trwają walki o centrum miasta. Micheil Saakaszwili ogłosił powszechną mobilizację rezerwistów. Przedstawiciel gruzińskiego resortu bezpieczeństwa Kacha Lamaja poinformował, że Rosja przesyła do Osetii Południowej ciężki sprzęt wojskowy, w tym około 150 czołgów i transportery opancerzone.

Zdaniem ekspertów, nie ma żadnych szans na uspokojenie bez międzynarodowej mediacji.

Tymczasem lider opozycyjnej partii gruzińskiej Nowej Prawicy Dawid Gamkrelidze zaapelował w piątek o zawieszenie wszelkich sporów opozycji z rządem w związku z sytuacją w Osetii Południowej. – Sytuacja w kraju jest bardzo trudna. Sądzę, iż nie jest to czas na wewnętrzne dysputy – powiedział lider Nowej Prawicy na specjalnie zwołanej konferencji prasowej w Tbilisi. Wyraził przy tym nadzieję na szybkie zakończenie walk.

Premier Donald Tusk ocenił wczoraj, że sytuacja na pograniczu gruzińsko-osetyńskim jest dramatyczna. Jednocześnie dołączył się do apelu innych światowych przywódców, aby wszystkie strony konfliktu zaniechały „najbardziej radykalnych działań”. Tymczasem zdaniem ekspertów, polski rząd nie uczynił niczego, aby udzielić Gruzji politycznego wsparcia. Premier poinformował, że wczoraj rano odebrał szczegółowy raport od szefa MSZ Radosława Sikorskiego na temat sytuacji na pograniczu gruzińsko-osetyjskim. Prosił także ministra spraw zagranicznych, aby „w trybie natychmiastowym o wszystkich szczegółach poinformował prezydenta Lecha Kaczyńskiego”.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie udzieliło nam odpowiedzi na pytanie, jakie kroki przedsięwzięła strona polska, aby zapobiec eskalacji konfliktu w Gruzji.

– Wierzę, że ten konflikt uda się rozwiązać na drodze pokojowej i że ten konflikt się nie pogłębi – powiedział w rozmowie z nami Andrzej Duda, minister w Kancelarii Prezydenta. – Mam głęboką nadzieję, że społeczność międzynarodowa swoimi zdecydowanymi działaniami przyczyni się do tego, że ten konflikt nie będzie dalej się rozwijał i że status quo na tym obszarze zostanie zachowany, Polska zaś nie straci sojusznika. Myślę, że możemy zapewnić, iż Polska nadal i niezmiennie pozostanie sojusznikiem Gruzji – dodał. Poinformował również, że wszelkie ewentualne posunięcia ze strony Lecha Kaczyńskiego, podobnie zresztą jak i jego telefoniczna rozmowa z gruzińskim prezydentem Micheilem Saakaszwilim, pozostają objęte ścisłą tajemnicą.

Zawiodły obietnice, nie będzie sojuszu?

Warto podkreślić, że obecny gruzińsko-osetyjski konflikt jest skutkiem m.in. niekonsekwentnej polityki państw Sojuszu Północnoatlantyckiego. Angażując się w tym regionie, Zachód zdawał sobie sprawę, że Rosja odbierze prowadzoną przez niego politykę jako zagrażającą własnym interesom. Tymczasem na ostatnim szczycie NATO (2-4 kwietnia 2008 r. w Bukareszcie) doszło do sytuacji, w której poszczególni członkowie Sojuszu nie potrafili zająć jednoznacznego stanowiska w kwestii przyłączenia Gruzji do struktur Paktu. Ponadto długotrwały brak reakcji na wydarzenia w tym kraju i niepodjęcie żadnych kroków w celu ustabilizowania sytuacji zachęciło Rosję do podjęcia działań na szerszą skalę.

Gruzja jest strategicznym partnerem zarówno dla Rosji, jak i dla krajów europejskich oraz Stanów Zjednoczonych. Tranzytowe położenie (przesył ropy i gazu z basenu Morza Kaspijskiego) oraz bliskie sąsiedztwo z Iranem czyni z tego kraju wartościowego partnera zarówno USA, jak i Unii Europejskiej, w tym w szczególności Polski. Dla Rosji fakt, że Gruzja staje się bliskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych wydaje się bardzo nie na rękę. Kreml w dalszym ciągu traktuje basen Morza Kaspijskiego jako teren swoich wpływów. Tamtejsze kraje zaś – jako swoje magazyny, skąd Rosja czerpie ropę i gaz, kupując je bardzo tanio i sprzedając z dużym zyskiem krajom Europy Zachodniej. – Stąd ta wojna nerwów z Amerykanami. W tym momencie nie chodzi o Gruzję, lecz o rozgrywkę pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją. To jest istota tego wszystkiego. Gruzja jest jedynie małym państewkiem, a jej głównym atutem jest tranzyt. Jeśli Gruzja podąży za Stanami Zjednoczonymi, Rosja straci ważnego partnera tranzytowego – ocenił ekspert w dziedzinie polityki z Instytutu Sobieskiego Andrzej Maciejewski. Podobnego zdania jest specjalista ds. rurociągów Witold Michałowski, podkreślając znaczenie rurociągu Baku – Supsa przebiegającego z Azerbejdżanu przez Gruzję do Morza Czarnego. – Wejście do Unii Europejskiej osłabi pozycję Rosji na tamtym obszarze. Jest zatem zainteresowana zaognianiem sytuacji w Gruzji i jej separatystycznych regionach – uważa Michałowski. Zaznacza, że choć sama Gruzja nie wydobywa ropy naftowej, to Stany Zjednoczone są bezpośrednio zainteresowane jej wejściem do NATO. Fakt, że Gruzja udostępnia USA swoje terytorium, stanowi bowiem gwarancję, iż Rosja nie będzie miała monopolu na przesył ropy. Ponadto Rosja nie będzie dalej w stanie bezpardonowo pomagać Iranowi w jego dozbrajaniu przemysłu atomowego – stwierdził.

Tymczasem dla samej Gruzji odzyskanie rzeczywistej kontroli nad utraconymi prowincjami stanowi priorytet. Nie tylko ma ono znaczenie prestiżowe i symboliczne, ale – poprzez rozwiązanie konfliktów – znacząco zmniejszyłoby możliwość wywierania przez Rosję presji na ten kraj. Integralność zwiększyłaby także możliwości rozwoju gospodarczego, poprawie uległby bowiem klimat inwestycyjny. Wzrosłoby też bezpieczeństwo strategicznej infrastruktury gazowej i naftowej. Obecna sytuacja może stanowić przekreślenie możliwości integracji i rozwoju współpracy z Zachodem.

Do eskalacji przemocy doszło w nocy z 6 na 7 sierpnia. Obie strony nawzajem oskarżały się o prowokację. Zapowiadane na 7 sierpnia rozmowy gruzińsko-osetyjskie nie odbyły się z powodu odmowy władz w Cchinwali. W czwartek wieczorem prezydent Gruzji Micheil Saakaszwili wygłosił orędzie, w którym zaapelował do Osetyjczyków o przerwanie walk i niezwłoczne podjęcie rozmów pokojowych. Poinformował, że polecił gruzińskim siłom, aby nie odpowiadały ogniem na ataki ze strony separatystów. Ponowił przy tym ofertę nieograniczonej autonomii dla Osetii Południowej, proponując, by jej gwarantem została Rosja.

O powstrzymanie walk oraz jak najszybsze rozpoczęcie bezpośrednich rozmów przez strony konfliktu zaapelowały UE, OBWE, USA oraz Rada Europy i sekretarz generalny NATO.


Anna Wiejak

Marta Ziarnik
drukuj