fot. facebook

Grupa PGZ: Nie weszliśmy w program Żmija ze względów biznesowych

Gdyby Polska Grupa Zbrojeniowa wzięła udział w przetargu na pojazdy dalekiego rozpoznania dla armii w ramach programu Żmija, musiałaby po kupnie licencji na taki pojazd wydać dodatkowo 10 mln zł na ich remonty – podały władze spółki. Dodano, że z przetargu zrezygnowano z powodów biznesowych.

Prezes Grupy Błażej Wojnicz zapewnił na dzisiejszej konferencji prasowej, że kiedy został prezesem PGZ nie uczestniczył w postępowaniu „Żmija”.

„W momencie kiedy przyszedłem do PGZ, praktycznie decyzje korporacyjne w tej sprawie zostały już rozstrzygnięte. Nie angażowałem się w ten projekt ze strony PGZ. Byłem informowany, że Grupa nie uczestniczy tym postępowaniu, ponieważ nie posiada produktu, który mógłby zaoferować dla wojska polskiego” – podkreślił.

Spółka informowała wcześniej, że rezygnacja z udziału PGZ w przetargu została podjęta zanim Błażej Wojnicz został jej prezesem.

„Powodem braku udziału w postępowaniu przetargowym dotyczącym programu <<Żmija>> były pojawiające się przynajmniej od września 2016 r. rekomendacje konsorcjanta, czyli Wojskowych Zakładów Mechanicznych S.A. z Poznania, wskazujące na fakt, iż udział w projekcie Żmija w oczekiwanym przez zamawiającego kształcie wiązać się będzie ze stratami finansowymi dla spółki” – poinformowała PGZ w komunikacie.

Bartosz Długołęcki z PGZ tłumaczył na konferencji, że Grupa, nie posiadając odpowiedniego pojazdu dalekiego rozpoznania, postanowiła wejść we współpracę z firmą ST Kinetics.

„W wyniku analizy dokumentacji tego pojazdu wyszło, że PGZ musiałaby zainwestować znaczne środki w rozwój takiego pojazdu. W czasie prowadzonych rozmów postanowiliśmy, że ten projekt będzie nieekonomiczny z punktu widzenia dalszego procedowania” – powiedział.

Przedstawiciel Grupy wyjaśnił, że przeprowadzona analiza wykazała, że konieczna byłaby m.in. wymiana części podzespołów takiego pojazdu – silniki oraz przekładnie. Dodał, że przy kupnie licencji na taki pojazd oraz przy koniecznej ich modernizacji, należałoby wydać ok. 10 mln zł na wszystkie 118 pojazdów, na które zamówienie złożyła polska armia.

Serwis rmf24.pl poinformował dziś, że PGZ dobrowolnie zrezygnowała z walki o zdobycie wartego prawie 100 mln zł kontraktu na pojazdy dalekiego rozpoznania dla armii. Według informacji portalu, Grupa wycofała się tuż przed rozstrzygnięciem przetargu, a w efekcie tej decyzji zwyciężyło konsorcjum Polskiego Holdingu Obronnego i prywatnej firmy Concept.

Spółka w wydanym komunikacie zdecydowanie podkreśliła, że informacje przedstawione przez rmf24.pl są nieprawdziwe. Podjęto też decyzję o skierowaniu sprawy do sądu przeciw autorom tego tekstu.

PGZ informowała, że Rada Nadzorcza spółki podejmując decyzję o wyborze Błażeja Wojnicza na prezesa Grupy wiedziała, że jednocześnie pełni on funkcję prezesa zarządu PHO i nie dostrzegła w tym fakcie konfliktu interesów.

„Należy również podkreślić, że obejmując stanowisko prezesa PGZ Błażej Wojnicz zaprzestał pobierania wynagrodzenia z tytułu zajmowania stanowiska prezesa zarządu PHO (przysługujące mu z tego tytułu wynagrodzenie począwszy od marca 2017 roku było przekazywane na cele charytatywne)” – wskazano w komunikacie.

PGZ dodała, że po otrzymaniu od autorów publikacji pytań dotyczących postępowania w programie „Żmija”, spółka „wyraziła wolę spotkania z dziennikarzami i przedstawienia także stosownych, nieobjętych tajemnicą przedsiębiorstwa, dokumentów”.

„Przedstawiciele redakcji nie byli jednak zainteresowani szczegółowym zapoznaniem się z przedmiotową sprawą” – podkreślono.

PAP/RIRM

drukuj