fot. gazprom.com

Głosy sprzeciwu wobec budowy Nord Stream II

Gazociąg Nord Stream II ma być gotowy do końca 2019 r., jednak coraz więcej państw – w tym USA –  jest zaniepokojonych jego powstaniem. Głosy sprzeciwu dochodzą już także z Brukseli.

Polska od dawna przestrzega przed Nord Stream II.

– Mówimy jasno i wyraźnie: Nord Stream II to nie jest projekt biznesowy, to jest przedsięwzięcie czysto polityczne, którego skutkiem będzie większe uzależnienie krajów Europy Środkowo-Wschodniej od Rosji, od rosyjskiego gazu – podkreślał poseł PiS Maciej Małecki.

– My rozmawiamy o ryzykach, o niebezpieczeństwie Nord Stream II ze Stanami Zjednoczonymi, naszymi europejskimi partnerami i dzisiaj te argumenty przedstawiane przez polską stronę przebijają się w wystąpieniach innych krajów – dodał.

To mocne wsparcie ze strony Stanów Zjednoczonych sprawiło, że Polska nie pozostaje już odosobniona w swoim stanowisku.

– Nie ma nikt wątpliwości, że taki kraj nie zawaha się przed szantażem gazowym wobec któregokolwiek ze swoich sąsiadów. Głos, który popłynął ze Stanów Zjednoczonych, przestrzegający wszystkich, którzy będą chcieli ubijać gazowe interesy z Władimirem Putinem, że mogą spotkać się z sankcjami ze strony USA, jeżeli nawet wprost nie zablokuje gazociągu Nord Stream II, to z pewnością podniesie koszty tej inwestycji – wskazał Maciej Małecki.

Dla Polski Nord Stream II niesie przede wszystkim zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego. W przypadku Ukrainy jest to walka o jej suwerenność.

– Nie mamy chyba wątpliwości, że jeżeli przez Ukrainę przestałby płynąć rosyjski gaz, to zniknęłaby ostatnia bariera, która powstrzymuje Władimira Putina od wysłania wojsk na całe terytorium Ukrainy – zaznaczył Maciej Małecki.

Temat Nord Stream II to także punkt zapalny w rozmowach pomiędzy Polską a Niemcami. Wykazała to ostatnia wizyta kanclerz Angeli Merkel w Warszawie. Odmienne wizje i przekonania dotyczące tego projektu były jedną z nielicznych kwestii, w których nie zgadzali się przedstawiciele rządu Polski i Niemiec. Dla Angeli Merkel to projekt gospodarczy, natomiast premier Mateusz Morawiecki zaznaczył, że inwestycja ma charakter polityczny.

TV Trwam News/RIRM

drukuj