fot. TV Trwam News

Gdańsk planuje dofinansowanie zabiegów in vitro?

Czy Gdańsk będzie dofinansowywała program in vitro? Tego domaga się prezydent miasta Paweł Adamowicz i radni PO. Wstępne ramy programu mamy poznać 31 stycznia. Swój sprzeciw już zgłosiły gdańskie środowiska medyczne oraz radni Prawa i Sprawiedliwości.

Prace nad programem in vitro ruszyły w październiku. Prezydent gdańska powołał wtedy specjalny zespół.

– Kwestia niemożności posiadania własnych dzieci – czyli szukania ratunku w in vitro jest taką sprawą, gdzie trzeba niestety wyręczyć rząd centralny, który po zmianach politycznych odstąpił od dofinansowania tej procedury, która jest dofinansowana w większości krajów unijnych. Dlaczego odstąpił od tej procedury? – Z powodów ideologicznych, dla nas niezrozumiałych i obcych – mówił Paweł Adamowicz.

Platforma próbuje przekonywać, że chodzi tu o dobro gdańszczan.

– Mamy taki czas, kiedy to samorządy muszą odpowiadać na potrzeby Polaków. My w tym przypadku odpowiemy na potrzeby gdańszczan – mówi Aleksandra Dulkiewicz, przewodnicząca klubu radnych PO w Gdańsku.

Żaden z radnych PiS-u nie włączył się w prace zespołu, który przygotowywał projektem ws. in vitro – podkreśla Anna Kołakowska, gdańska radna PiS.

– Wszyscy radni PiS uznali, że ta metoda jest niezgodna z naszym poglądem katolickim – wyjaśnia Anna Kołakowska.

Krytycznie na pomysł dofinansowania in vitro patrzy także część środowiska medycznego.

– Nie można refundować metody, która ma bardzo niską skuteczność, a taką metodą jest in vitro. Nie jest to metoda leczenia, ale „zaszczepienia” dziecka – nie doprowadza do wyzdrowienia osoby, która ma problem z płodnością – podkreśla dr n. med. Aleksandra Kicińska z Poradni Zdrowia Prokreacyjnego w Gdańsku

Statystki rządowego program in vitro, który został zakończony przez PiS w czerwcu nie pozostawiają złudzeń, tylko 32. procentom kobiet, które skorzystały z programu, udało się zajść w ciążę. Liczba urodzonych dzieci jest jednak znacznie mniejsza i wynosi zaledwie 17 procent.

Władze Gdańska pokazują, że nie chcą objąć opieką wszystkich par, które potrzebują pomocy.  Program finansowania in vitro wyklucza te osoby, które mają problem z płodnością, cierpią z powodu braku dziecka, a z różnych względów nie chcą się zdecydować na in vitro – mówi dr n. med. Aleksandra Kicińska.

– Została zupełnie pominięta metoda interdyscyplinarnego leczenia niepłodności w oparciu o element Naprotechnologii, a więc odniesienie do tego konkretnego, indywidualnego cyklu pacjentki, bo tylko takie diagnozowanie ma wysoką skuteczność i ma szansę powodzenia – doprowadzenia organizmu do poczęcia w sposób naturalny – wskazuje dr n. med. Aleksandra Kicińska.

Skuteczność Naprotechnologii szacuje się na 70 procent. Cieszy się ona także dużym zainteresowaniem. W Gdańsku do Poradni Zdrowia Prokreacyjnego, aby skorzystać z  Naprotechnologii zgłasza się od 20 do 30 par miesięcznie. Niestety metoda ta nie będzie dofinansowana. PO stawia na in vitro, przez które niszczonych jest wiele ludzkich istnień.

TV Trwam News/RIRM

drukuj