fot. PAP/Adam Warżawa

Gdańsk ma problem z podtopieniami

Każdy deszcz, który pojawia się w Gdańsku powoduje podtopienia w głównych częściach miasta – mówił Hubert Grzegorczyk ze Stowarzyszenia „MyGdańsk”. Jak dodaje, miasto nie jest przygotowane na odprowadzanie wody opadowej, a to powoduje spore problemy.

Polityka władz Gdańska w zakresie działań przeciwpowodziowych daje wiele do życzenia. Jak wskazał Hubert Grzegorczyk ze Stowarzyszenia „MyGdańsk”, od 2001 r. na cały system przeciwpowodziowy wydano w tym mieście 404 mln zł. Wybudowano 51 zbiorników retencyjnych, a woda wciąż nie jest odprowadzana. Zaniedbania infrastruktury komunalnej w Gdańsku są ogromne.

– Wina, która jest wynika z braku inwentaryzacji infrastruktury komunalnej. Kanały deszczowo-burzowe są zapchane. Znajduje się tam piach i liście. To wszystko powoduje, że nie wytrzymuje ilości wody kanalizacyjnej przepływ i następuje wylewanie – powiedział Hubert Grzegorczyk.

Deszcz regularnie zalewa niektóre części Gdańska.

– Zabudowanie górnego tarasu doprowadza do tego, że z tych rejonów miasta, woda strumieniami (woda zarówno ta kanalizacyjna jak i też deszczowa gruntowa) spływa w rejony niższego miasta i tam następuje również zalewanie – stwierdził przedstawiciel Stowarzyszenia „MyGdańsk”.

Zalanie Gdańska powoduje sporo problemów i uniedogodnień dla mieszkańców.

– To są korki, to są awarie tramwajów. Większa ilość opadów powoduje, że w naszym mieście wysiadają trakcje komunikacyjne, trakcje tramwajowe, a to oznacza paraliż miasta – dodał działacz społeczny.

Jak przekonywał Hubert Grzegorczyk, podtopienia Gdańska to wina władz miasta.

– Kilka miesięcy temu w maju mieliśmy przykład kompletnej niegospodarności panującego Pawła Adamowicza. Otóż jedna z przepompowni w Gdańsku, największa przepompownia w Ołowiance w wyniku awarii musiała dokonać zrzutu kontrolowanego ścieków – wspomniał Hubert Grzegorczyk.

Przez cztery dni ścieki komunalne kierowano bez oczyszczania do Martwej Wisły i Zatoki Gdańskiej.

TV Trwam News/RIRM

drukuj