fot. youtube.com

W. Gadowski: Mamy wybór pomiędzy głoszeniem prawdy, a pójściem na kompromis i głoszeniem politycznie poprawnego kłamstwa

Jeżeli ktoś chce, niech sobie wybiera kompromisy – ja nie. Prawda jest najważniejsza. Chociażby jeden człowiek krzyczał przeciwko całemu tłumowi ludzi i miał rację – to on ma rację, choć może nie zwycięży od razu, ale dzięki niemu inni usłyszą prawdę. Z prawdy nigdy nie wolno rezygnować – mówił w swoim „Komentarzu Tygodnia” red. Witold Gadowski.

Dziennikarz odniósł się do reakcji Izraela na przyjęcie przez polski rząd ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Bardzo dobrze, że wreszcie ten wrzód pękł – ocenił.

– Oskarżano nas nieustannie. Nieustannie próbowano zmusić nas do pochylania karku i służenia, a w Polsce udawano, że deszcz pada. Wreszcie wybuchła awantura i nikt już dziś nie może udawać, że pada deszcz. Bardzo dobrze. Czasem takie burze przeczyszczają atmosferę – tłumaczył.

Witold Gadowski przestrzegł przed nienawiścią wobec całego narodu żydowskiego, ponieważ jest on bardzo zróżnicowany.

– Nigdy nie możemy mierzyć narodu jedną miarą. To, że hucpiarze, litwacy w tej chwili wyczyniają nad Polską przeróżne egzekwie, nie może zaślepiać nas nienawiścią. Nienawiść jest rzeczą szatańską, o czym powiedział mi egzorcysta Marian Rajchel i mu wierzę. W momencie, kiedy dajemy do serca dostęp nienawiści, dajemy do serca dostęp złemu duchowi. Nam nie wypada nienawidzić i dlatego strzeżmy się tego, żeby nie mieć takich odczuć wobec całego narodu żydowskiego, który jest bardzo różny – akcentował redaktor.

Dobrze się stało, że prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę o IPN – powiedział publicysta.

– Niedobrze, że jak zwykle miał jakieś wahania i odesłał pewne przepisy do Trybunału Konstytucyjnego. Oczywiście, to nie jest doskonała ustawa. My będziemy ją poprawiać, my – Polacy będziemy ją poprawiać, u nas, w naszym domu, w Polsce. Wara wam wszystkim obcym od mieszania się w nasze wewnętrzne sprawy. Nie możemy na to pozwolić, chyba że chcemy być po prostu niewolnikami, ludźmi pozbawionymi godności – zaznaczył.

Wśród Polaków żyjących w czasie II wojny światowej zdarzały się przypadki zdrady, wynikające przede wszystkim z sytuacji, w jakiej się znajdowali. Nie można jednak zapominać o wielkiej liczbie heroicznych czynów Polaków względem narodu żydowskiego – podkreślił dziennikarz.

– Jeżeli chcemy rozliczać naszych, polskich szmalcowników, „granatowych policjantów”, zdrajców, tchórzy, to pamiętajmy, że żyli w piekle okupacji. To ich nie usprawiedliwia, ale to dodaje kontekstu ich postawom. To były może setki takich zdarzeń, ale były tysiące, dziesiątki tysięcy przejawów polskiego heroizmu, poświęcenia, nawet oddania życia za swoich bliźnich Żydów przez polskich obywateli. O tym warto pamiętać i żaden nacisk polityczny, żadne pranie historii tego nie zmieni – mówił publicysta.

Witold Gadowski wspominał również o wzajemnych relacjach między Żydami w czasie II wojny światowej w kontekście oceniania postaw Polaków.

– Wystarczy wspomnieć, jak działały żydowskie policje w gettach, jak działały Judenraty, jak Żydzi byli brutalni wobec innych Żydów, jak dochodziło do tysięcy wydań Żydów do obozów koncentracyjnych, a potem do plądrowania i rabowania mieszkań przez policję żydowską, przez Judenraty. Dlaczego Chaim Rumkowski, szef Judenratu w getcie łódzkim, został przez innych Żydów wrzucony do pieca? Za dobre uczynki? A co po wojnie robili Żydzi z polskimi patriotami, z żołnierzami powstania antykomunistycznego po 1945 roku? Co robił Szlomo Morel, który był szefem obozu koncentracyjnego dla Polaków po wojnie? O tym już zapomnieliśmy? Zapomnieliśmy o ucieczce Szlomo Morela przed sprawiedliwością do Izraela, o tym, że tam umarł w spokoju, bo nie chciano go wydać? Może o tym też porozmawiajmy z Izraelem – wskazał redaktor.

RIRM

drukuj