fot. youtube.com

W. Gadowski: Śledztwo w CBA dot. wyłudzeń nawet 15 mln zł

W CBA toczy się obecnie bardzo ważne śledztwo dotyczące wyłudzeń dokonywanych przez zorganizowaną grupę przestępczą, która działała wewnątrz CBA w latach 2009-2015. Chodzi o kwotę nawet 15 mln zł – powiedział w swoim programie „Komentarz Tygodnia” Witold Gadowski. Publicysta wskazał, że niebawem możemy być świadkami wielkiej afery w miejscu, w którym ciężko spodziewać się, że może ona wyniknąć – w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym.

W działania dot. wyłudzeń w CBA zaangażowani byli głównie ludzie wprowadzeni tam przez gen. Wojtunika, tzw. konsultanci, czyli konfidenci i agenci. Jednym z tych ludzi był człowiek o ps. „Borys”.

– „Borys” to były szef ochrony znanego koncernu wydającego neomarksistowską gazetę w Polsce (największa w Polsce gazeta codzienna) i osobisty ochroniarz naczelnego redaktora tej gazety – Adama M. „Borys” tworzył fikcyjne sprawy, które później były realizowane przez CBA. Zakładał on teczki operacyjne figurantom, którzy nic o tym nie wiedzieli. Rozpisywano sprawy operacyjne na nieistniejące przestępstwa. Posługiwano się znakomitym sprzętem, m.in. urządzeniem umożliwiającym wielotorowy podsłuch na kilkadziesiąt metrów. Taki urządzenie umożliwia znakomite cyfrowe podsłuchiwanie kilku rozmów jednocześnie. Taki sprzęt był wykorzystywany przez ludzi związanych z „Borysem”. W tajnym ośrodku CBA na poj. Kaszubskim dochodziło do fingowania pewnych rozmów, które później były przedstawiane jako materiał operacyjny z podsłuchów. „Borys” wyłudzał po kilkanaście tysięcy złotych jako honoraria dla swoich figurantów. Sam kwitował te pieniądze – mówił publicysta.

Stworzono całą gamę spraw korupcyjnych, które do dziś nie znalazły swojego finału i znaleźć nie mogą, bo opierały się na prostych wyłudzeniach – dodał.

Afera dotyczy na razie sumy 1 mln zł, ale w efekcie doprowadzi bodaj do ponad 15 mln zł wyłudzeń z funduszu CBA. Przy okazji wychodzi też praktyka mówiąca o tym, że zorganizowana grupa oficerów oferowała firmom paliwowym i firmom z branży         hazardowej swoistą ochronę przed konsekwencjami prawnymi w działalności. Taka ochrona w przypadku jednej małej firmy kosztowała 800 tys. zł rocznie. Akurat w tej firmie, pomimo płacenia haraczu 800 tys. zł rocznie, właściciel został w końcu aresztowany. To była firma paliwowa – powiedział red. Gadowski.

Najbardziej na działalności gangu działającego w CBA zyskał Leszek G. z Hamburga – największy hurtowy przemytnik olejów napędowych ze Wschodu – wskazał dziennikarz.

Jego działalność przez 6 lat kosztowała polskiego podatnika prawie 11 mld zł. Tyle zarobił układ stworzony przez Leszka G. z Hamburga, który oszukiwał polskie państwo. Ciekawe, ile zarobili oficerowie skupieni wokół „Borysa” i jemu podobnych wewnątrz CBA – zaznaczył Witold Gadowski.

Wszystkie te działania były wiadome oficerom CBA, jednak roztaczali oni nad tym „parasol”. Jeżeli wyjdą powiązania pomiędzy firmami rejestrowanymi w Polsce i np. w Gibraltarze, które tworzyły karuzele VAT-owskie, będziemy świadkami jednej z większych afer w miejscu, w którym nie spodziewalibyśmy się, że mogą w ogóle wyniknąć, czyli w CBA – podkreślił publicysta.

RIRM

drukuj