W. Gadowski: Przy aferze SKOK Wołomin afera Amber Gold to pikuś

Z rynku jednorękich bandytów pieniądze przeciekały przez SKOK Wołomin i tam były prane. […] Udzielano kredytów, których nikt potem nie musiał spłacać. Taki kredyt otrzymał również były wysoki oficer Wojskowych Służb Wewnętrznych, który tego kredytu w ogóle nie spłacił. To było ok. miliona złotych. […] Jeżeli afera SKOK Wołomin to afera 3 miliardów złotych, to przy niej afera Amber Gold to pikuś, bo tam wyszło 800 milionów złotych – powiedział w swoim „Komentarzu tygodnia” redaktor Witold Gadowski.  

Witold Gadowski zaznaczył, że w aferze SKOK Wołomin poszkodowanych zostało ponad 100 osób, które miały lokaty w wysokości powyżej 100 tys. euro.

– W aferze SKOK-u Wołomin ukradziono 3 miliardy złotych. Te pieniądze zostały wypłacone z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego osobom, które posiadały lokaty w SKOK-u Wołomin, tak że zostało dziś tylko sto kilkadziesiąt osób pokrzywdzonych w tej aferze. To były osoby, które miały lokaty większe niż 100 tys. euro. Do 100 tys. euro Bankowy Fundusz Gwarancyjny gwarantuje wypłaty i wypłacił wszystkim tym małym ciułaczom. Natomiast sto kilkadziesiąt osób pozostało poszkodowanych w różny, przemyślny sposób i dziś walczy o swoje prawa – tłumaczył.

Dziennikarz pochwalił zachowanie polskiego MSZ, poprzez działania którego nie wpuszczono do Polski Światosława Szeremety, ponieważ widniał on na liście osób niepożądanych na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej.

– Chciał do Polski wjechać niejaki Światosław Szeremeta z jakieś międzyresortowej komisji ds. ustalania prawdy o męczeństwie Ukraińców. Miał jechać do Łańcuta, aby tam składać kwiaty na grobach żołnierzy ukraińskich. Jakich żołnierzy ukraińskich? Z SS Hałyczyna czy może z Krasnej Armii? A może tych, którzy w czasie Powstania Warszawskiego wsławili się swoimi bohaterskimi czynami? Nie został wpuszczony do Polski. Podobnie zakaz wjazdu do Polski ma pan Wiatrowycz, szef tamtejszego, pożal się Boże, IPN-u. Obaj za to, że po pierwsze – kwestionują zasadność istnienia cmentarza ofiar katyńskich w Bykowni koło Kijowa, a po drugie, że przeciwdziałają ujawnieniu prawdy o zbrodniach ukraińskich w czasie drugiej wojny światowej, popełnionych na Polakach. […] Bardzo dobry ruch i jak zawsze krytykuję pana ministra Witolda Waszczykowskiego, tak tym razem kłaniam się. To jest działanie we właściwym kierunku, bo to pokazuje, że Polska jest krajem poważnym i towarzystwo z Ukrainy powinno się z nami zacząć liczyć – akcentował.

W dalszej części felietonu publicysta skomentował twitterowy wpis Marka Migalskiego, który stwierdził, że w 50 wydaniach Wiadomości TVP doliczył się 48 materiałów o charakterze antyniemieckim.

– A może pan Marek Migalski przeanalizowałby 50 wydań „Faktów” TVN i zliczył, ile tam się ukazuje materiałów antypolskich? No chyba, że do kieszonki pana Marka Migalskiego w tej chwili płyną nie złotóweczki, a może bardziej deutsche euro. Tego nie wiem, ale te zainteresowania, musicie państwo przyznać, są egzotyczne. Polak zwykle interesuje się materiałami antypolskimi, a jaki Polak interesuje się i liczy materiały antyniemieckie w polskiej telewizji, tweetując o tym chyba tylko po to, żeby media niemieckie podjęły ten temat i znowu zaczęły rozpluwać się na tematy polskie – powiedział red. Gadowski.

Witold Gadowski odniósł się także do słów byłego ministra obrony Janusza Onyszkiewicza, które na swoim koncie na Twitterze zamieścił Tomasz Siemoniak, szef MON za rządów PO.

– Panie Onyszkiewicz, czy pan brał jakąś substancję troszeczkę odkamieniającą żyły? Czy pan używa Bilobilu albo czegoś takiego? Bo sądzę, że znowu odstawił pan tabletki. Natomiast pan Siemoniak, w kwiecie wieku, powtarza te rzeczy po panu Onyszkiewiczu. Może też jakieś szybki proces zwapnienia emocji nastąpił? Ja rozumiem, że odstawienie od korytka i władzy powoduje zwiększone pocenie się, nerwowość i drapanie, ale odradzałbym drapanie tam, gdzie pana nie swędzi. Jeżeli tam pana swędzi, to jeszcze gorzej. To też, siostro, prosimy o zastrzyk! – skwitował publicysta,

Dziennikarz ustosunkował się też do wpisu byłego premiera Donalda Tuska na Twitterze, który napisał: „Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawiłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media – strategia PiS czy plan Kremla?”

– Proponowałbym panie Donaldzie, aby pan napisał na początku „Vorsicht”, bo to bardzie jakby wpisywałby się w narrację grupy językowej, której pan dzisiaj służy. Można powiedzieć, że każdy może wypisywać na Twitterze, co chce, ale dlaczego tak łatwo dawać się zdiagnozować? Panie Tusk, pan również chyba zasługuje na wizytę pielęgniarki, a jeżeli nie, to znaczy, że za jakieś tłuste deutsche euro uprawia pan politykę, którą propolską raczej nazwać nie można. Coraz bardziej wygląda na to, że pan Donald Tusk zamiast na białym koniu wjedzie do Polski na Bucefale, mówiąc krótko: na „Pferdzie” – podsumował redaktor.

Witold Gadowski poruszył również kwestię rekonstrukcji rządu. Zwrócił uwagę, że w przypadku zmian na stanowisku premiera może dojść do kolejnych napięć na linii MON – Kancelaria Prezydenta.

– Największe emocje budzi oczywiście resort obrony narodowej, bowiem w momencie, gdy powstanie rząd Jarosława Kaczyńskiego, wszyscy ministrowie  z tego gabinetu będą musieli zostać zaprzysiężeni przez pana prezydenta Andrzeja Dudę. Wyobrażacie sobie państwo sytuację, w której pan Duda przyjmie przysięgę od ministra Antoniego Macierewicza? To może rzeczywiście oznaczać poważny kryzys i wymianę ministra obrony narodowej, a to nie byłoby dobre, dlatego że wokół MON co prawda jest dużo emocji, koncentrują się bardzo groźne wypowiedzi  z rożnych stron, ale trzeba zauważyć, że jest to ministerstwo, które realnie pracuje. […] Czy więc rekonstrukcja rządu to będzie przehandlowanie Antoniego Macierewicza w zamian za ustawy dotyczące SN i KRS? Przekonamy się o tym niebawem – zaznaczył.

RIRM

drukuj