fot. wikipedia

G. Tobiszowski: komuś zależy na tym, by kłamać górników

Komuś zależy, żeby straszyć górników i przedstawiać nieprawdziwe informacje opinii publicznej – powiedział dziś wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski. Wraz z szefem resortu energii Krzysztofem Tchórzewskim mówił na konferencji w Sejmie na temat sytuacji w polskim górnictwie. Odniósł się również do informacji dotyczącej likwidacji kopalni Makoszowy.

Górnicy pracujący w kopalni Makoszowy sprzeciwiają się decyzji rządu i zapowiadają szeroko zakrojone akcje protestacyjne.

Minister Tobiszowski podkreślił, że decyzja ws. likwidacji Makoszowy była zapisana w porozumieniu podpisanym jeszcze przez poprzedni rząd ze stroną społeczną. Zapewnił on, że żaden górnik nie straci pracy, ale będzie musiał zmienić miejsce pracy.

Pomoc publiczna polega na tym, że nie można w SRK z roku na rok powiększać wydatkowanych pieniędzy, ale zmniejszać. W kopalni Makoszowa wydaliśmy więcej w 2016 r. niż w 2015 r., a związkowcy pojechali do Brukseli to zgłosić. Przez to Bruksela zauważyła, że nie do końca realizujemy założenia poprzedniego rządu likwidując KWK Makoszowy. My tej kopalni daliśmy szansę. Unia Europejska dając nam notyfikacje stwierdziła, że jeśli poprzedni rząd podjął decyzję o likwidacji, to my mamy realizować te założenia. Wszyscy pracownicy KWK Makoszowy mają ofertę pracy. To jest ponad tysiąc osób i nikt nie straci pracy. A co się wydarzyło? Związkowcy zablokowali miejsca, gdzie można odebrać bankiety przechodzenia na kopalnie – akcentował wiceminister energii.

Kopalnia Makoszowy w Zabrzu, zatrudnia ok. 1400 osób i pozostaje w strukturach Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Jedynie do końca tego roku może korzystać z dopłat do strat produkcyjnych.

W tej sytuacji rząd zaproponował, że górnicy z likwidowanych kopalń znajdą zatrudnienie w innych zakładach.

 

RIRM

drukuj