fot. PAP/EPA

Francja: Trwają protesty przeciwko podwyżkom akcyzy na paliwo

We Francji trwają protesty przeciwko podwyżkom akcyzy na paliwo.  Demonstrantów do blokowania dróg zwołał w internecie tzw. Ruch Żółtych Kamizelek.

W samym Paryżu spodziewanych jest dziś ok. 30 tys. osób, głównie przybyszów z prowincji. Wobec już protestujących, jak podała agencja AFP, policja użyła gazu łzawiącego.

Demonstranci domagają się od rządu rezygnacji z planu podniesienia akcyzy na benzynę o 15 proc., a na paliwo dieslowskie o 23 proc.

W protestach sprzed tygodnia, które odbyły się w ponad 200 miejscach, wzięło udział 280 tys. osób. Dwie osoby poniosły śmierć.

To pierwszy od wielu lat tak masowy oddolny, spontaniczny protest społeczny – zauważa prof. Piotr Mickiewicz z Akademii Marynarki Wojennej z Gdyni.

– Społeczeństwo francuskie bardzo często protestuje w obronie swoich spraw socjalnych. Natomiast po raz pierwszy mamy do czynienia z sytuacją, że ten proces nie jest sterowany przez związki zawodowe, czyli nie ma przywódców tych związków, jest to proces spontaniczny. Proces ten będzie bardzo trudno wygasić, bo jakby nie ma partnera do rozmowy ze stroną rządową. W zasadzie jedynym rozwiązaniem, jakie ma prezydent Emmanuel Macron, jest wycofanie się z podwyżek akcyzy na paliwa i to w sposób taki, który zostanie zaakceptowany przez protestujących – mówi prof. Piotr Mickiewicz.

Podwyżki akcyzy na paliwa to efekt nowej polityki ekologicznej rządu.  Ma ona zachęcić Francuzów do wymiany bardziej szkodliwych dla środowiska samochodów z silnikami diesla, które we Francji są dość rozpowszechnione.

Wielu mieszkańców małych miast i wsi – skąd głównie wywodzą się uczestnicy ruchu „żółtych kamizelek” – na to jednak nie stać.

RIRM

drukuj